Tajemnicza tradycja przetrwała wieki. Kobiety wciąż nie mają tu wstępu

Są miejsca, które kuszą turkusową wodą, oliwkowymi gajami i spokojem. Niektóre jednak budzą kontrowersje, a wszystko za sprawą obowiązujących od setek lat zasad. Półwysep Chalkidiki to wakacyjny raj, który jest jednocześnie jednym z ostatnich bastionów męskiego świata. Znajduje się tam historyczny teren, na którym wciąż nie ma prawa stanąć kobieca stopa.
To jedyne takie miejsce w Europie. Kobiety nie mają tu wstępu - zdjęcie ilustracyjne
Dmitri Kalvan/istock.com

Mapa północnej Grecji jest dość fascynująca. Można ujrzeć na niej kształt przypominający dłoń z trzema palcami. To malowniczy region Chalcydycki, który składa się z trzech półwyspów - Kassandra, Sithonia i Athos. Każdy z nich jest inny. Kassandra to rozrywkowe miejsce, idealne dla turystów, którzy stawiają na życie nocne. Sithonia jest bardziej dzika i spokojna, pełna ukrytych plaż, winnic oraz zatoczek. Athos natomiast jest miejscem tajemniczym i niedostepnym - niemalże całkowicie odseparowanym od świata zewnętrznego. To duchowa republika mnichów, która stanowi w Europie prawdziwą sensację.

Zobacz wideo Pożary na greckiej wyspie Evia. Do akcji wkroczyły samoloty gaśnicze

Grecka republika mnichów, w której zatrzymał się czas. Tam żyje się inaczej

Wiele turystów wybiera Kassandrę i Sithonię ze względu na cudowne krajobrazy, rajskie plaże i sprzyjającą pogodę. Mimo to największe emocje budzi wschodni "palec" regionu Chalkidiki, a dokładniej Święta Góra Athos. To jedno z najbardziej niedostępnych miejsc w Europie, gdzie czas zatrzymał się w okresie średniowiecza. Choć terytorium należy do Grecji, rządzi się własnymi, unikatowymi prawami. Znajduje się tam 20 prawosławnych klasztorów, zamieszkiwanych przez około 2 tys. mnichów, oraz liczne pustelnie i skity. To centrum duchowości i styl życia, który nie zmienił się od setek lat. W tym miejscu nie ma hoteli, nowoczesnej infrastruktury, a nawet kobiet. Mnisi żyją według bizantyjskiego rytmu, codziennie modląc się, pracując i stroniąc od cywilizacji. Ich dyscyplina intryguje do dziś, lecz niektóre z wyznawanych zasad potrafią być dla współczesnych umysłów wręcz nie do pojęcia.

Athos z zakazem wstępu dla kobiet. Wierzą, że ich obecność zakłóca relacje z Bogiem

Najbardziej kontrowersyjnym aspektem Góry Athos jest oficjalny zakaz wstępu dla kobiet. Rygorystyczne zasady wskazują, że nie mogą one zarówno wchodzić na teren republiki, jak i podpływać do brzegu. W tym przypadku limit wynosi 500 metrów, co jest weryfikowane przez mnichów. Takie prawo zostało ustanowione w 1060 roku. Mężczyźni również nie mogą wkraczać na teren duchowy bez wcześniejszej zapowiedzi. Muszą złożyć specjalny wniosek - najlepiej kilka tygodni przez planowaną wizytą. Obowiązują bowiem limity, a wjazd możliwy jest tylko z tak zwaną wizą pielgrzyma, czyli diamonitirionem. Za całą procedurę odpowiada Biuro Pielgrzyma w Salonikach. Na terenie republiki obowiązują też inne surowe zasady. Nie wolno filmować, a fotografowanie możliwe jest jedynie za zgodą mnichów. Wymagany jest także odpowiedni, skromny strój - długie spodnie i koszula z długim rękawem.

Zobacz też: Niepokojące sygnały dla podróżnych. Chcą wprowadzić opłaty na słynnej trasie

Na Athos można dostać się jedynie drogą morską. Odwiedzający zazwyczaj decydują się na rejs statkiem wypływającym z portu w Uranupoli, by podziwiać to tajemnicze miejsce. Taka przyjemność kosztuje około 25 euro, a więc ponad 100 złotych. Mimo presji ze strony współczesnego świata tradycja Athos trwa. Nie da się jednak ukryć, że zamknięta enklawa, która wyklucza połowę ludzkości, może wywoływać skrajne emocje i przyciągać coraz większą liczbę turystów spragnionych wrażeń.

Źródła: turystyka.wp.pl, onet.pl, weselenawypasie.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: