Atrakcja przynosi ponad 3 mld zł i przyciąga miliony turystów. Mają jej dość. "Czuję się jak Grinch"

Vigo jest nazywane hiszpańską stolicą Bożego Narodzenia. Wszystko za sprawą wyjątkowej atrakcji, która co roku przyciąga miliony turystów. Choć słynne instalacje świetlne gwarantują niezapomniane widoki, mieszkańcy nie chcą już w tym uczestniczyć. Teraz pragną jedynie spokoju i ciszy. Przedświątecznego zamieszania nie wynagradzają im nawet gigantyczne zyski.
Mieszkańcy walczą z popularną atrakcją. 'Czuję się jak Grinch' - zdjęcie ilustracyjne
JOSE LUIS VEGA GARCIA/istock.com

Jak informuje portal rtve.es, 15 listopada 2025 roku ulice galicyjskiego Vigo znów zostały rozświetlone. Wówczasa w mieście zlokalizowanym w północno-zachodniej Hiszpanii pojawiły się iluminacje świetlne, które co roku, w okresie świątecznym, przyciągają miliony turystów z całego świata. Atrakcja ma cieszyć oczy odwiedzajacych aż do połowy stycznia. Mieszkańcy woleliby, aby ten moment nastąpił znacznie wcześniej.

Zobacz wideo Czy święta 2025 będą droższe? Polacy odpowiadają

Świąteczne iluminacje świetlne rozświetlają Vigo. Liczba turystów rośnie w oczach

Vigo jest rozświetlone przez niemal 12 milionów diod LED, a instalacje pojawiły się w 460 lokalizacjach. W tym roku miasto wzbogaciło się o kilkadziesiąt nowych ozdób, co z pewnością tylko zwiększy zainteresowanie tym miejscem. W sumie jest ich ponad siedem tysięcy. Centralnym punktem świątecznej oprawy jest 45-metrowa choinka na placu Porta do Sol, która waży około 20 ton. Światła zapalane są codziennie o godzinie 18 i gasną dopiero po północy. Burmistrz Abel Caballero, nazwany przez portal El Español "królem Bożego Narodzenia", wskazuje, że tego typu ozdoby są już nieodłączną częścią miasta.

Gdy mówi się o świętach, myśli się o Vigo, a gdy mówi się o Vigo - myśli się o świętach

- stwierdził, cytowany przez portal RMF24. Władze miasta argumentują również, że wczesne uruchamianie świątecznych świateł jest motorem napędowym turystyki zimowej oraz podkreślają pozytywny wpływ ekonomiczny tego okresu. Dzięki tej atrakcji lokalna branża hotelarska rośnie w siłę. Znaczący wzrost obrotów odnotowują też restauratorzy i właściciele sklepów.

W tym czasie nasze zyski wzrastają dwu-, a nawet trzykrotnie

- mówi właściciel jednego z hoteli, cytowany przez portal rtve.es. Podobne odczucia mają także pozostali przedsiębiorcy.

Wcześniej od listopada było tu pusto, a teraz dzięki iluminacjom jest mnóstwo ludzi. Ma to bardzo pozytywny wpływ na biznes. Najwięcej kupują Portugalczycy

- wskazuje Alejandro, który pracuje w sklepie z pamiątkami. Szacuje się, że turystyka w okresie świątecznym przyniesie lokalnej gospodarce nawet 800 mln euro, czyli ponad 3,3 mld zł. Mimo to nie wszyscy są z tego zadowoleni.

 

Mieszkańcy Vigo kontra świąteczny boom. "To już przesada"

Wielu mieszkańców cierpi z powodu wzmożonego ruchu w okresie świątecznym. Stowarzyszenie sąsiedzkie i grupy społeczne twierdzą, że miasto nie jest przygotowane na przyjęcie tak dużej liczby turystów. Według Rady Miasta Vigo liczba odwiedzających w ubiegłym roku wyniosła prawie 6,3 mln.

Czuję się jak Grinch, ale to już przesada. Atrakcja przyprawia o ból głowy. Te światła i muzyka. Zwykle dojście do Porta do Sol zajmuje mi cztery minuty. Obecnie idę co najmniej 15 minut

- twierdzi jedna z mieszkanek. Lokalni sprzedawcy zuważają również, że w okresie świątecznych ubywa stałych klientów, ponieważ dotarcie do konkretnych lokalizacji staje się zbyt trudne. Mieszkańcy domagają się zatem, aby w trakcie planowania tego typu wydarzeń uwzględniano także ich potrzeby. Mimo licznych skarg, burmistrz Caballero nie zamierza rezygnować z dotychczasowej strategii polegającej na przyciąganiu turystów za pomocą spektakularnych iluminacji. Jak wskazują urzędnicy, Boże Narodzenie jest jednym z narzędzi promowania marki Vigo, a wszelkie ograniczenia oznaczałyby ogromną stratę dla miasta.

Źródła: rtve.es, rmf24.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: