Słynna atrakcja znów zamknięta. Ferie nad Bałtykiem pod znakiem zapytania. Turyści muszą czekać

Spacer po sopockim molo znów trzeba odłożyć na później. Trudne warunki pogodowe na Pomorzu wymusiły kolejne decyzje o czasowym wyłączeniu jednej z najpopularniejszych atrakcji nad Bałtykiem. Służby apelują o ostrożność i śledzenie bieżących komunikatów.
Ikona Sopotu zamknięta do odwołania. Turyści muszą uzbroić się w cierpliwość (zdj. ilustracyjne)
Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl

Zima potrafi odebrać urok nawet najbardziej rozpoznawalnym miejscom. Sopockie molo - najdłuższy drewniany pomost w Europie i jedna z ikon polskiego wybrzeża - ponownie zostało zamknięte dla spacerowiczów. Powodem jest marznący deszcz, który w kilka godzin zamienił drewniane deski w niebezpieczne lodowisko. Władze miasta nie miały wyboru. W oficjalnym komunikacie poinformowały o zamknięciu mola "do odwołania", ostrzegając, że wejście na wiąże się z dużym ryzykiem. To już kolejna taka decyzja tej zimy, a prognozy synoptyków nie zwiastują szybkiej poprawy pogody.

Zobacz wideo "Młodość nie zwalnia z myślenia". Spot edukacyjny pomorskiej policji

Gołoledź pokonała wizytówkę Pomorza. Kolejne zamknięcie w tym sezonie

W poniedziałek 26 stycznia 2026 r. miasto Sopot zdecydowało się zamknąć molo z powodu opadów marznącego deszczu i gwałtownego pogorszenia warunków atmosferycznych. Na nawierzchni utworzyła się warstwa lodu, która sprawiła, że spacer po drewnianej konstrukcji stał się realnym zagrożeniem dla zdrowia.

Nie tylko Sopot zmagał się z problemem. Tego samego dnia zamknięto również molo w Brzeźnie w Gdańsku, które pozostało niedostępne do kolejnego poranka. Skala zjawiska pokazuje, że nie jest to pojedynczy incydent, lecz efekt trudnej sytuacji pogodowej w całym regionie. Już w połowie stycznia samorząd w Sopocie informował o czasowym zamknięciu mola - od 14 do 16 stycznia - w związku z prognozowanymi opadami i spadkami temperatury.

Najdłuższe drewniane molo w Europie. Zimą dostępne za darmo, ale ryzykowne

Sopockie molo ma dziś 511,5 metra długości i od lat uznawane jest za najdłuższy drewniany pomost w Europie. Jego historia sięga 1827 r., gdy powstał pierwszy, zaledwie 31,5-metrowy pomost, który na zimę był rozbierany. W kolejnych dekadach konstrukcja była wielokrotnie przebudowywana i wydłużana - w XIX wieku do 150 metrów, a w 1910 r. do 315 metrów. Obecną formę molo zyskało w 1928 r.

Dziś to nie tylko spacerowy deptak, ale także infrastruktura portowa z bocznymi pomostami dla statków, mariną oferującą ponad 100 miejsc cumowniczych oraz przestrzeń wydarzeń kulturalnych i koncertów. Przez większą część roku wejście na molo jest płatne, jednak od jesieni do wiosny spacerowicze mogą korzystać z niego bez opłat, pod warunkiem, że pozwala na to pogoda. Zimą drewniane deski są jednak szczególnie podatne na oblodzenie, co w tym sezonie już kilkukrotnie doprowadziło do zamknięcia obiektu.

Zobacz też: Brytyjka zakochała się w polskim mieście. "Czułam się jak w prawdziwej bajce"

Alerty RCB i prognozy IMGW. Kiedy molo znów otworzy się dla spacerowiczów?

Urząd Miasta Sopotu informuje, że opady deszczu ze śniegiem oraz temperatury oscylujące wokół zera sprzyjają zamarzaniu mokrych nawierzchni i powstawaniu gołoledzi. Władze apelują do pieszych i kierowców o zachowanie szczególnej ostrożności.

Z prognoz Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej wynika, że w regionie mogą utrzymywać się opady śniegu, śniegu z deszczem oraz marznącego deszczu, co oznacza, że oblodzenie może występować co najmniej do końca miesiąca. Z tego powodu Rządowe Centrum Bezpieczeństwa rozesłało do mieszkańców Pomorza alerty ostrzegające przed śliskimi nawierzchniami. Miasto zapowiada, że molo zostanie ponownie otwarte dopiero wtedy, gdy warunki pozwolą na bezpieczne korzystanie z obiektu. Informacje o zmianach mają być przekazywane na bieżąco w oficjalnych komunikatach.

Źródła: sopot.pl, trojmiasto.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: