Kiedy planuję rodzinny wyjazd, zwykle największym wyzwaniem jest znalezienie miejsca, w którym nikt nie będzie się nudził. Czterolatek ma zupełnie inne potrzeby niż nastolatka, dlatego przed wizytą zastanawiałam się, czy nie skończy się na kompromisach. Tym razem było inaczej.
Już po wejściu do parku każde z dzieci miało swój plan. Syn od razu wypatrywał atrakcji związanych z "Psim Patrolem", a córkę bardziej interesowały rollercoastery. Pomyślałam wtedy, że za chwilę będziemy musieli wybierać, z czego zrezygnować. Tak się jednak nie stało. Przez większość dnia spotykaliśmy się po kolejnych atrakcjach.
Raz bawiliśmy się razem, innym razem dzieci rozdzielały się tylko na chwilę i po kilku minutach znowu były obok siebie. Nie pamiętam, żebym usłyszała pytanie: "Kiedy idziemy do domu?". To zdarza się u nas naprawdę rzadko. Syn praktycznie zakochał się w nauce jazdy samochodzikami w strefie zewnętrznej. Po trzecim czy czwartym przejeździe przestałam liczyć, ile razy wracaliśmy w to samo miejsce.
Córka w tym czasie wybierała bardziej dynamiczne atrakcje, między innymi Smerfowego Rollercoastera. Najbardziej spodobało mi się to, że żadne z dzieci nie miało poczucia, że musi dostosowywać się do drugiego. Każde mogło spędzać czas po swojemu, a mimo to większość dnia byliśmy razem.
Trafiliśmy na dzień, w którym temperatura przekraczała 30 stopni Celsjusza. Po kilku atrakcjach wybaliśmy się więc do Aqua Team Playground. Dzieci wracały tam kilka razy, a ja dopiero wtedy zorientowałam się, jak mocno ta część parku jest wystawiona na słońce. Następnym razem na pewno wcześniej posmarowałabym dzieci kremem z filtrem i zabrała większy zapas wody. Jeśli planujecie wizytę latem, naprawdę warto o tym pamiętać.
W parku są zarówno spokojniejsze atrakcje dla młodszych dzieci, jak i bardziej dynamiczne przejażdżki dla starszych. Między kolejnymi odwiedziliśmy Teatr Mai, zrobiliśmy przerwę na obiad i po prostu usiedliśmy na chwilę. Nie miałam poczucia biegania od atrakcji do atrakcji tylko po to, żeby "zaliczyć" jak najwięcej.
W samochodzie syn jeszcze raz zapytał, kiedy znowu pojedziemy do Majalandu. Córka opowiadała o atrakcjach, które najbardziej jej się podobały, i zastanawiała się, z których skorzysta następnym razem. Ja zapamiętałam coś innego. Przez cały dzień nie musiałam przekonywać żadnego z dzieci do wspólnej zabawy ani szukać kompromisu między ich oczekiwaniami. Każde znalazło w tym miejscu coś dla siebie i chyba właśnie dlatego wracaliśmy do domu w dobrych humorach.
Wkrótce Majaland będzie działał pod nową nazwą. Właściciel parków, firma Momentum Leisure, rozpoczął proces rebrandingu i w kolejnych latach nazwa będzie stopniowo zastępowana marką Episodia. Park nadal działa pod dotychczasową, a bilety i wszystkie informacje pozostają dostępne tak jak wcześniej.
Materiał został zrealizowany podczas eventu na zaproszenie Majaland Gdańsk. Organizatorzy nie mieli wpływu na treść publikacji.