Jeszcze do niedawna Kiszyniów rzadko pojawiał się na listach miejsc wartych odwiedzenia. Dziś coraz więcej podróżników świadomie omija najbardziej oblegane kierunki i szuka miast, które zachowały swój własny charakter. Stolica Mołdawii idealnie wpisuje się w ten trend. Nie próbuje nikogo olśnić na siłę. Wystarczy kilka godzin spaceru, żeby przekonać się, że jej największą atrakcją jest autentyczność.
Pierwsze chwile po wyjściu do centrum mogą zaskoczyć. Nie ma tu tłumów ustawiających się do zdjęć ani ulic wypełnionych pamiątkowymi sklepami. Zamiast tego w oczy rzucają się szerokie aleje, wysokie drzewa i spokojne tempo życia. Choć Kiszyniów jest największym miastem Mołdawii i liczy ponad 700 tysięcy mieszkańców, zachował kameralną atmosferę, której coraz trudniej doświadczyć w europejskich stolicach.
Ten spokój nie oznacza jednak, że miasto jest pozbawione charakteru. Wręcz przeciwnie. Każdy fragment centrum przypomina o jego burzliwej przeszłości. Kiszyniów przez stulecia znajdował się pod panowaniem różnych państw, dlatego obok eleganckich XIX-wiecznych budynków stoją monumentalne obiekty z czasów Związku Radzieckiego. To właśnie ta różnorodność sprawia, że miasto nie wygląda jak żadna inna stolica regionu.
Najwięcej dzieje się przy alei ?tefan cel Mare. To tutaj znajduje się Sobór Narodzenia Pańskiego, biały Łuk Triumfalny oraz pomnik Stefana Wielkiego, jednego z najważniejszych bohaterów narodowych Mołdawii. Najważniejsze zabytki Kiszyniowa znajdują się tak blisko siebie, że można je zobaczyć podczas jednego spaceru. Uwagę przyciąga również zabytkowy ratusz i dawna Wieża Wodna, w której dziś mieści się muzeum historii miasta. Zupełnie inne emocje wywołuje monumentalny cyrk z początku lat 80. XX wieku. Dla jednych jest symbolem radzieckiej architektury, dla innych jednym z najbardziej niezwykłych budynków w całej Europie Wschodniej. Takie kontrasty sprawiają, że spacer po Kiszyniowie trudno uznać za przewidywalny.
Po zwiedzeniu centrum warto skręcić do jednego z licznych parków. Park ?tefan cel Mare, Valea Morilor z jeziorem i promenadą czy zielone Dendrarium pokazują zupełnie inne oblicze stolicy. Kiszyniów ma ponad 23 jeziora i rozległe tereny zielone, dlatego nie bez powodu nazywany jest zielonym miastem. Dzień najlepiej zakończyć w jednej z lokalnych restauracji. Na stołach pojawiają się tradycyjne placinte, mamaliga, sarmale, regionalne sery i mołdawskie wina, z których kraj słynie od lat. Po mieście najłatwiej poruszać się trolejbusami, które dla mieszkańców są podstawowym środkiem transportu. To właśnie takie zwyczajne momenty sprawiają, że Kiszyniów zapada w pamięć. Nie próbuje być drugą Pragą ani Budapesztem. Pokazuje własne oblicze i udowadnia, że w Europie wciąż można znaleźć stolicę, która nie została zdominowana przez masową turystykę.
Źródła: moldova.travel, turism.gov.md, visit.chisinau.md.