"Sprawa dla reportera" to autorski program interwencyjny Elżbiety Jaworowicz, który na antenie Telewizji Polskiej pojawił się 29 stycznia 1983 roku i z drobnymi przerwami jest wciąż emitowany. Można by sądzić, że te 40 lat świadczy o dużej popularności, ale w praktyce nie do końca tak jest. Według doniesień portalu Wirtualnemedia.pl jeszcze w 2010 program ten oglądało 3,44 miliona widzów. Obecnie wynik ten spadł do około 1,3 miliona. Dlaczego tak się stało? Kwestii tej przyjrzeli się eksperci.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Na temat "Sprawy dla reportera" wypowiedział się Adam Szynol, medioznawca z Uniwersytetu Wrocławskiego.
Ten program w takim kształcie i tak prowadzony nie jest w stanie przyciągnąć żadnych nowych odbiorców. To format podobny do dinozaura - trochę skazany na zagładę
- stwierdził ekspert w rozmowie z Wirtualnemedia.pl. Jako konkretne źródło problemu wskazał natomiast zarówno Jaworowicz, jak i samą formułę programu, którą mogą oglądać obecnie widzowie.
To wymaga mimo wszystko zmiany prowadzącego. Wiem, że to ryzykowne zagranie, ale jeśli mamy przyciągnąć 30-40 latków to mam wrażenie, że pani Elżbieta Jaworowicz nie jest już osobą, która przemawia do nich odpowiednim językiem. [...] Trzeba też pomyśleć nad inną formułą. Czasem można odnieść wrażenie, że program jest przegadany albo na siłę "dopompowany" występami muzycznymi, które w rzeczywistości niewiele mają wspólnego z podstawowym zadaniem "Sprawy dla reportera"
- zauważa Szynol. Ostatni z wymienionych elementów wpływa na całkowity wydźwięk programu, który zmienił się na przestrzeni lat i w dzisiejszej odsłonie może nie odpowiadać nawet dawnym fanom.
Istotnym problemem "Sprawy dla reportera" jest brak równowagi pomiędzy poważnymi tematami a tymi o nieco lżejszym wydźwięku. Warto zauważyć, że mowa tu nie tylko o ich liczbie, ale też i niefortunnych zestawieniach w jednym odcinku. Wspomniane występy muzyczne często stają się dodatkowym źródłem zniesmaczenia. Osobną kwestią są specjaliści wypowiadający się w trakcie programu i ich brak przygotowania. Na to z kolei zwraca uwagę komik Daniel Midas, który swoją twórczość w dużym stopniu opiera na programie Jaworowicz. Czy zatem można przypuszczać, że w TVP faktycznie nadchodzą zmiany?
Myślę, że w rzeczywistości nic się nie wydarzy. Wiem od jego zwykłych pracowników, że pani Jaworowicz przez tyle lat pracy nabyła bardzo dużą autonomię. Konkretna władza czy prezes w TVP nie mają znaczenia
- stwierdził Midas cytowany przez Wirtualnemedia.pl.