Dzikie zwierzęta zachwycają wiele osób, więc miejsca takie, jak ogrody zoologiczne cieszą się niesłabnącą popularnością. Niestety musimy mieć zawsze na uwadze, że bliskie spotkania z drapieżnikami mogą zakończyć się tragedią, nawet jeśli nie dochodzi do nich w naturze. Przekonała się o tym pracownica parku rozrywki Dreamworld w Australii, który słynie ze swojej niespotykanej wystawy z tygrysami.
Dreamworld to park tematyczny i zoo położone w Gold Coast w Queensland w Australii. Jest to jeden z największych parków rozrywki w kraju z licznymi atrakcjami, ale uwagę odwiedzających przyciąga przede wszystkim Tiger Island umożliwiająca obcowanie z tygrysami sumatrzańskimi i bengalskimi. Według informacji dostępnych na oficjalnej stronie parku, 15-minutowa wizyta w tym miejscu to okazja do obserwowania zwierząt podczas "skakania, wspinania się i pływania", a nawet nakarmienia wielkich kotów. Kontakt ma być tak bliski, że poczujemy tygrysi oddech. To właśnie tu miał też miejsce niebezpieczny atak w poniedziałek 2 września 2024 roku.
Jak donosi BBC, do zdarzenia doszło około godziny 9 rano, czyli mniej więcej godzinę przed otwarciem parku dla odwiedzających (które następuje o godzinie 10). Zaatakowana została 47-letnia doświadczona opiekunka tygrysów. Kobieta doznała poważnych ran szarpanych, ale ratownikom medycznym w Dreamworld udało się szybko zatamować krwawienie. Ofiarę ataku przetransportowano do szpitala uniwersyteckiego w Gold Coast, a Queensland Ambulance Service (QAS) poinformowało, że jej stan jest stabilny.
Był to incydent odosobniony i rzadki. Przeprowadzimy w tej sprawie szczegółową analizę
- przekazano w oświadczeniu parku, cytowanym przez BBC. Warto jednak zauważyć, że choć do podobnych przypadków faktycznie nie dochodzi często, to mimo wszystko zdarzały się one już w przeszłości.
Tiger World działa w Dreamworld już od prawie 30 lat i stanowi jedno z nielicznych miejsc na świecie, gdzie podobny kontakt z tygrysami jest możliwy. Placówka niewątpliwie odgrywa dużą rolę w ochronie drapieżników. Tygrysy sumatrzańskie są krytycznie zagrożone i obecnie uważa się, że na wolności żyje ich mniej niż 400. Tygrys bengalski jest natomiast gatunkiem zagrożonym i w samych Stanach Zjednoczonych żyje więcej tygrysów w niewoli niż na wolności. Z drugiej strony poniedziałkowy wypadek rodzi pewne obawy. BBC przypomina, że w 2011 roku tygrys bengalski o imieniu Kato zaatakował dwóch opiekunów w Dreamworld. "The Guardian" z kolei przytacza wypadek z tygrysem z 2022 roku, gdy w tym samym parku został ranny doświadczony opiekun.
Docent Uniwersytetu Griffith Ali Chauvenet, na którą powołuje się "The Guardian", stwierdziła, że placówki takie jak Dreamworld przeszły długą drogę, by spełniać takie same wysokie standardy opieki nad zwierzętami i ich hodowli, jak bardziej tradycyjne ogrody zoologiczne w Australii. Ostatecznie pełnią ważną rolę w ochronie zwierząt i edukacji odwiedzających, a życie zwierząt w niewoli jest kompromisem, który pozwala zachować ich gatunek. Inni eksperci jednak nie do końca się z tym zgadzają. Suzanne Milthorpe z World Animal Protection Australia nazwała incydent w Dreamworld "kolejnym smutnym dowodem na to, że bliskie interakcje z dzikimi zwierzętami przetrzymywanymi w niewoli dla rozrywki mogą być niebezpieczne zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt".
Apelujemy do branży turystycznej, aby zaprzestała promowania bliskich spotkań z dzikimi zwierzętami
- stwierdziła Milthorpe, cytowana przez brytyjski dziennik.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.