Wielu z nas dzień Wszystkich Świętych kojarzy się nie tylko z blaskiem zniczy i chryzantemami, ale też ze słodyczami, którymi kuszą nas stragany rozstawione przez cmentarzem. Niektóre regiony Polski mają swoje szczególne przysmaki. Czy znasz je wszystkie?
Pańska skórka to twarde, delikatnie ciągnące się cukierki zrobione z cukru, białek, gumy arabskiej i syropu owocowego. Mają lekko karmelowy smak i zazwyczaj są różowe lub białe. Zanim stały się mazowieckim przysmakiem, były podawane dzieciom jako lek na kaszel.
A skąd wzięła się nazwa "pańska skórka"? Nieco światła na ten temat rzuca warszawski słownik z XX wieku, gdzie pojawia się skórka, ale panieńska, która dopiero z czasem zaczęła być nazywana pańską. Bladoróżowy kolor cukierków skojarzył się najprawdopodobniej z piękną i gładką skórą młodych kobiet.
Podobnie jak warszawski przysmak, lubelskie szczypki to konkretna dawka cukru. Cukierki te są różnokolorowe, uformowane w wałki lub laseczki. Nazwa wywodzi się od szczapy drewna, a to z uwagi na kształt i charakterystyczne żłobienia. Po zjedzeniu szczypki trzeba liczyć się z kolorowym nalotem na języku.
Przy cmentarzach w Małopolsce znajdziemy miodek turecki, znany też jako "trupi miodek". Rozpoznamy go po kremowym kolorze i kształcie nieregularnych bryłek. Jak sama nazwa wskazuje, przysmak ten ma lekko miodowy smak, z nutą kakao i pokruszonych orzechów.
Zgodnie z tym, co można przeczytać w zasobach Muzeum Etnograficznego w Krakowie, miodek jest nazywany tureckim ze względu na podobieństwo tych słodyczy do przysmaków z Turcji, m.in. rachatłukum i chałwy. A dlaczego miodek zaczęto nazywać trupim? Prawdopodobnie przez najprostsze skojarzenie miodku z cmentarzem.
Może i poznańska rura ma nieco obcesową nazwę, ale naprawdę warto jej spróbować. W przeciwieństwie do innych cmentarnych słodyczy jest ciastkiem, a nie cukierkiem. W smaku przypomina lekki piernik, można ją podawać z kawą lub herbatą.
Rura poznańska wypiekana jest nie tylko na Wszystkich Świętych. Dawniej, w dwudziestoleciu międzywojennym, była nazywana trąbą i przygotowywana na Boże Ciało. Zgodnie z legendą opisaną na blogu Poznanskieklimaty.pl, podczas procesji, która przechodziła ulicami Poznania, zerwała się wichura lub potężny dźwięk trąb sprawił, że z okolicznych dachów zaczęły odpadać dachówki. I chociaż pod domami zebrał się wielki tłum, dachówki cudem nikogo nie trafiły. Na pamiątkę tego zdarzenia lokalne zakonnice zaczęły wypiekać ciastka w kształcie trąb/dachówek.
Regionalne zwyczaje kulinarne to piękna podróż, którą warto odbyć jesienią. Świąteczny poczęstunek z filiżanką aromatycznej herbaty to dobry wstęp do rozmowy i odnowienia rodzinnych więzi.