Skarbówka nieustannie przygląda się aktywności Polaków w sieci. Tym razem szczególną uwagę zwracają osoby, które oferują przez internet różnego rodzaju towary i usługi. Niektórzy podatnicy mogą otrzymać listy behawioralne. Te poprzedzają kontrole, do których dojdzie, jeśli treść pisma zostanie zignorowana.
Jeszcze w ubiegłym roku zaczęła obowiązywać tak zwana dyrektywa DAC7, która nałożyła na niektórych polskich przedsiębiorców nowe obowiązki oraz regulacje podatkowe - dotyczyło to szczególnie sprzedawców usług lub towarów przez internet. System weryfikacji podatników umożliwia fiskusowi ich kontrolę. Ten ma sprawdzać, czy przedsiębiorcy korzystający z popularnych platform sprzedażowych, w tym Allegro, Vinted, Olx i Amazon, wywiązują się z obowiązku płacenia podatków. Takowa kontrola ma dotyczyć prawie 20 mln Polaków. Wobec tych, których podejrzewa się o łamanie prawa, zostanie wszczęte postępowanie "upominające". Pierwszym krokiem będzie wysłanie listu behawioralnego, za pomocą którego Urząd Skarbowy poinformuje daną osobę, że wie o jej działalności.
Urząd Skarbowy ma wiedzę o Pana działalności. Powinien Pan zarejestrować działalność gospodarczą i wywiązywać się z obowiązków podatkowych
- brzmi fragment listu. Co należy zrobić, gdy otrzymamy tego typu korespondencję? Na początku warto skonsultować się z księgowym lub doradcą podatkowym, a następnie wyjaśnić sprawę z Urzędem Skarbowym.
Wspomniane listy mogą oznaczać, że fiskus podejrzewa daną osobę o prowadzenie niezarejestrowanej działalności gospodarczej. Urząd Skarbowy zachęca w nich do wyjaśnienia danej sprawy, czego nie warto ignorować. Jeśli podatnik tego nie zrobi i nie udzieli wyczerpującej odpowiedzi, powinien spodziewać się kontroli. Ta może sięgać nawet pięciu lat wstecz działalności i historii podatkowej.
Trzeba zgłosić się do urzędu i wyjaśnić swoją sytuację. A wcześniej zastanowić się, czy to, co robimy, jest faktycznie działalnością gospodarczą. Jeśli przekonamy urzędników, że do firmy nam daleko, cała sprawa powinna rozejść się po kościach. Sprzedaż rzeczy prywatnych, które mieliśmy dłużej niż pół roku, nie podlega bowiem pod PIT
- mówi Grzegorz Gębka, doradca podatkowy w kancelarii GTA, cytowany przez Rzeczpospolitą. Warto pamiętać, że problem może pojawić się wtedy, gdy tego typu działalność jest ciągła, a zyski stałe, opiewające na spore sumy. Dzięki ustawie o raportowaniu danych do Krajowej Administracji Skarbowej, Urząd będzie regularnie otrzymywał informacje o użytkownikach platform sprzedażowych oraz przeprowadzanych przez nich transakcjach.