Niemal każda miejscowość ma takie miejsca, które na przestrzeni lat przestają być tylko punktami handlowo-usługowymi, a stają się czymś znacznie więcej. W przypadku Opola jednym z nich jest sklep z artykułami papierniczymi i biurowymi Stalówka. Działa ona jeszcze w podziemiu budynku przy ulicy Krakowskiej i sąsiadując z Filharmonią Opolską. W piątek 1 sierpnia 2025 roku zamknie się jednak na dobre.
Sklep papierniczy Stalówka należy do państwa Kołaczyńskich. Jak podaje portal Nowa Trybuna Opolska (NTO), ich pierwszy punkt w Opolu powstał na początku lat 90. przy ulicy Damrota. Dwa lata później zaczął działać większy sklep przy ulicy Krakowskiej.
Czasy były szaro-bure i ponure. Rodził się prywatny biznes, powstawały małe i średnie firmy, a wśród nich między innymi kolejne biura rachunkowe i kancelarie adwokackie. Wtedy uznaliśmy z mężem, że będziemy sprzedawać akcesoria dla biur i to był strzał w dziesiątkę
- wspomina Jolanta Kołaczyńska w rozmowie z opolskim portalem. Z czasem dwa dodatkowe punkty utworzono w Rybniku i w Chorzowie, a ponadto działały dwa sklepy internetowe. Do dziś utrzymał się już tylko sklep przy Krakowskiej. Mimo to wielu mieszkańców wciąż myśli ciepło o Stalówce i bardzo pozytywnie wspomina zakupy, które robili tu przez lata swojej edukacji, a później także pracy. W dużym stopniu przyczyniło się do tego podejście pani Jolanty.
Edukacja była ważniejsza niż zysk. Klienci narzekali na przykład, że dziecku popsuło się czwarte pióro z rzędu. Handlarz, który patrzy tylko na pieniądze, pewnie sprzedałby piąte i po sprawie. Ja tłumaczyłam cierpliwie, że pióro trzeba odpowiednio konserwować
- opowiada kobieta. Inny przykład dotyczy tornistrów. Jeśli klient zgłaszał reklamację, to dostawał plecak zastępczy. Właścicielka zakłada bowiem, że dziecko nie może chodzić do szkoły z reklamówką.
Nie słyszałam, żeby ktoś jeszcze w Opolu to robił, ale mnie udało się do tego przekonać firmy, z którymi współpracowałam, choć tych reklamacji nie było wiele
- wyjaśnia. Czemu więc ostatecznie podjęto decyzję o zakończeniu działalności?
Zobacz też: Uczniowie mogą dostać nawet 5 tys. zł. Wnioski ruszą lada moment
Według przedsiębiorczyni koniec Stalówki nastąpił z dwóch powodów. Po pierwsze zawiniła pandemia koronawirusa, w trakcie której klienci przyzwyczaili się do wygodnych zakupów internetowych. Drugim czynnikiem była natomiast zmiana polskich przepisów w postaci Polskiego Ładu, czyli rządowego planu odbudowy polskiej gospodarki po pandemii.
Polski Ład był gwoździem do trumny dla małych i średnich przedsiębiorstw. Przepisy zmieniały się tak szybko, że nie sposób było nadążyć. Koszty prowadzenia biznesu rosły, co przekładało się na ceny towaru. A klienci sądzili zapewne, że drożyzna wynika z zachłanności sprzedawców
- wyznaje pani Jolanta. Mimo to przedsiębiorczyni uważa się za kobietę spełnioną. W rozmowie z NTO zdradziła, że wyprowadzi się pod Opole, gdzie planuje zająć się ogródkiem i czytaniem, na co do tej pory nie miała czasu. Żartobliwie zaznaczyła, że nie zamyka się na możliwość otworzenia nowego sklepu, ale wtedy będzie "handlować z leżaka".
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.