Chwila postoju pod sklepem może skończyć się nieprzyjemną niespodzianką. Kierowcy często nie wiedzą, że nawet krótki postój może wiązać się z dodatkowymi opłatami, jeśli nie spełnią określonych warunków.
Parkingi przy centrach handlowych działają na zasadach ustalonych przez właściciela terenu. Korzystanie z nich wiąże się z określonymi warunkami, które kierowca powinien znać przed pozostawieniem auta.
Jeśli zasady korzystania z parkingu nie są dobrze widoczne przy wjeździe, kierowca może skutecznie podważyć obowiązek zapłaty. Tablice powinny być czytelne i ustawione w miejscu, które pozwala zapoznać się z regułami jeszcze przed wjazdem. Niewidoczne oznaczenia, małe napisy lub informacje ukryte dopiero na terenie parkingu mogą działać na korzyść kierowcy.
Wiele osób traktuje takie wezwanie jak oficjalną karę. To nie jest prawda, ponieważ dokument pozostawiony na aucie nie ma mocy mandatu wystawianego przez policję czy straż miejską. Jest to żądanie zapłaty wynikające z prawa cywilnego. Operator parkingu nie może wystawić mandatu, ale ma prawo dochodzić zapłaty w sądzie.
Kwoty na wezwaniach często budzą emocje. Prawo nie określa jednej konkretnej stawki, ale wymaga, aby opłata była adekwatna do naruszenia i jasno wynikała z regulaminu. Jeśli kierowca złamał czytelne zasady, należność potrafi być w pełni zasadna i trudna do podważenia. Z drugiej strony zbyt wysoka kwota może zostać uznana za nieuzasadnioną. W takich przypadkach jest szansa, że sąd stanie po stronie kierowcy.
Nie każda sprawa kończy się w sądzie. W praktyce wiele zależy od tego, czy firma zdecyduje się dalej dochodzić swoich roszczeń oraz czy uzna to za opłacalne.
To właściciel parkingu musi udowodnić, że regulamin był widoczny, zrozumiały i został naruszony przez kierowcę. W praktyce oznacza to konieczność przedstawienia dokumentacji, zdjęć oznakowania i szczegółów zdarzenia. Bez tego wygrana w sporze może być trudna.