Drzewa potrafią całkowicie odmienić wygląd ogrodu. Zapewniają cień, poprawiają mikroklimat i sprawiają, że teren wokół domu wydaje się bardziej przytulny. Problem zaczyna się wtedy, gdy przy wyborze gatunku kierujemy się wyłącznie wyglądem. Nie każde drzewo nadaje się do sadzenia blisko budynku. Jedne rosną zaskakująco szybko, inne mają rozległe korzenie albo kruche gałęzie. Z czasem może to być źródłem wielu problemów.
Przez długi czas nic nie zapowiada kłopotów. Drzewo rośnie, daje cień i nie sprawia żadnych problemów, aż w pewnym momencie zaczynają pękać chodniki, zapadać się fragmenty gruntu i dochodzi do pierwszych uszkodzeń instalacji. To efekt rozległego, często płytkiego systemu korzeniowego, który stopniowo rozpycha się pod ziemią i wchodzi w "konflikt" z fundamentami budynków, rurami kanalizacyjnymi oraz przyłączami wodnymi i gazowymi. Szczególnie kłopotliwe pod tym względem są topole, wierzby i klony. Niebezpieczne mogą być także sosny i świerki - z jednej strony mają rozbudowany system korzeniowy, z drugiej często są słabo zakorzenione, a to sprawia, że łatwo się przewracają podczas silnego wiatru.
Zobacz też: Termin szczepienia drzew owocowych. Nie czekaj do wiosny. Tak robią to ogrodnicy
Podczas wichur i wyładowań atmosferycznych największe zagrożenie stanowią duże drzewa z rozłożystą koroną. Dąb, choć imponujący i efektowny, na małej działce stanowi poważny problem - trafiony piorunem lub złamany przez wiatr może runąć na dom. Niebezpieczne bywają też jesiony, których wysoko osadzone gałęzie łatwo łamią się podczas burz, oraz brzozy, które dodatkowo pylą i uczulają. Posadzone zbyt blisko budynków szybko przestają cieszyć oko, a zaczynają realnie zagrażać bezpieczeństwu domowników.
Posadzenie drzewa na własnej posesji nie wymaga żadnych specjalnych uprawnień. Problemy pojawiają się dopiero wtedy, gdy chcemy się go pozbyć. W wielu przypadkach konieczne jest uzyskanie zgody wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. We wniosku trzeba wskazać gatunek, obwód pnia mierzony na wysokości 130 centymetrów, dokładną lokalizację na mapie działki oraz uzasadnienie planowanej wycinki. Często wymagane jest również podanie terminu prac i informacji o ewentualnych nasadzeniach zastępczych. Warto mieć to na uwadze, bo samowolna wycinka wiąże się z wysokimi karami, sięgającymi nawet kilkudziesięciu tysięcy złotych. Bez pozwolenia można pozbyć się okazów, których wiek nie przekracza 10 lat, a także drzew owocowych. Obowiązują tu jednak wyjątki - decyzja administracyjna będzie potrzebna, jeśli rosną one na terenie wpisanym do rejestru zabytków, w rezerwacie przyrody lub parku narodowym.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.