Choć budzą niepokój, w rzeczywistości są drapieżnikami polującymi na inne drobne organizmy. Ich pojawienie się może sygnalizować problem z przeciekami lub słabą wentylacją budynku. Warto poznać różnice między nimi a krocionogami oraz sprawdzić, które metody naprawdę działają. Niewielkie zmiany w otoczeniu często okazują się skuteczniejsze niż stosowanie silnych środków chemicznych.
Wijowce (Scutigera coleoptrata) to stawonogi osiągające zwykle od 3 do 5 centymetrów długości, choć niektóre gatunki mogą dorastać nawet do siedmiu centymetrów. Mają wydłużone ciało i liczne odnóża, choć wbrew nazwie nie mają ich stu. Zwykle są brązowe lub beżowe i kryją się pod kamieniami, w kompoście oraz w zacienionych częściach ogrodu. Do budynków wchodzą przede wszystkim w poszukiwaniu wilgoci potrzebnej do przetrwania. Sporadyczne spotkanie nie musi oznaczać poważnego problemu. Niepokój powinien wzbudzić dopiero ich częsty widok. Może to wskazywać na przeciek, zawilgocone elementy konstrukcyjne lub niesprawną wentylację. Najchętniej wybierają łazienki, piwnice i okolice odpływów. W suchych warunkach nie są w stanie długo przetrwać i zwykle opuszczają takie miejsca, dlatego ograniczenie nadmiaru wilgoci w pomieszczeniach ma kluczowe znaczenie.
Oba stworzenia mają wiele nóg i unikają światła, co sprzyja pomyłkom. Pierwsze z nich mają spłaszczone ciało, a ich odnóża wyraźnie wystają na boki. Krocionogi są bardziej zaokrąglone, a ich nogi ukryte pod tułowiem. Każdy segment ciała wijowca ma jedną parę nóg, natomiast u krocionoga na każdym segmencie występują dwie pary nóg. Różnice dotyczą także sposobu życia. Drapieżny gatunek poluje na mrówki, karaluchy i pająki. Drugi żywi się głównie rozkładającą się materią roślinną. Ta wiedza ułatwia ocenę sytuacji i dobór odpowiednich działań.
Zaleca się przede wszystkim zadbanie o otoczenie budynku. Warto przerzedzić grubą warstwę ściółki przy ścianach oraz usunąć zalegające liście. Doniczki należy ustawić na podstawkach, aby nie gromadziła się pod nimi woda. Uszczelnienie szczelin przy oknach i drzwiach skutecznie utrudnia przedostawanie się tych stworzeń do środka. Wewnątrz pomocna jest sprawna wentylacja oraz stosowanie osuszaczy powietrza. Pojedyncze osobniki można odkurzyć lub usunąć mechanicznie. Gdy pojawiają się liczniej, warto sprawdzić fundamenty i stan drewnianych elementów konstrukcyjnych. W ostateczności stosuje się preparaty ochronne na zewnętrznych ścianach budynku, zgodnie z instrukcją producenta.
Mimo nieprzyjemnego wyglądu unikają kontaktu z ludźmi. W wyjątkowych sytuacjach mogą ukąsić, a odczucie przypomina użądlenie osy. U osób uczulonych reakcja bywa silniejsza, dlatego przy niepokojących objawach wskazana jest konsultacja lekarska. Dla większości mieszkańców są raczej źródłem dyskomfortu niż realnym zagrożeniem. Ich obecność może nawet ograniczać liczbę innych szkodników. Jednocześnie komfort domowników pozostaje najważniejszy, dlatego warto skupić się na profilaktyce i kontroli warunków sprzyjających ich pojawianiu się.