Robot koszący przestał być urządzeniem spotykanym wyłącznie w dużych ogrodach. Coraz częściej pojawia się także na niewielkich działkach, ponieważ pozwala utrzymać trawnik w dobrej kondycji bez codziennego poświęcania czasu na koszenie. Nic więc dziwnego, że przed zakupem pojawia się pytanie o koszty użytkowania. Wiele osób zakłada, że urządzenie pracujące niemal każdego dnia będzie zużywać dużo energii elektrycznej. Rzeczywistość wygląda jednak zupełnie inaczej.
Robot koszący wyposażony jest w niewielkie silniki elektryczne oraz akumulator, dlatego jego zapotrzebowanie na energię jest stosunkowo małe. Zamiast jednorazowo kosić wysoką trawę przez godzinę, pracuje regularnie i ścina jedynie kilka milimetrów źdźbeł. Dzięki temu nie potrzebuje dużej mocy.
Większość modeli zużywa podczas ładowania od około 20 do 60 kWh energii w całym sezonie, choć dokładna wartość zależy od wielkości ogrodu i czasu pracy urządzenia. Oznacza to, że nawet przy intensywnym użytkowaniu zużycie prądu pozostaje na stosunkowo niskim poziomie.
Nie każdy robot pracuje w identyczny sposób. Modele przeznaczone do niewielkich ogrodów mają mniejsze akumulatory i krócej przebywają na trawniku. Urządzenia obsługujące działki o powierzchni ponad 1500 metrów kwadratowych wykonują więcej cykli ładowania i pracują zdecydowanie dłużej. Znaczenie ma również tempo wzrostu trawy. Wiosną, kiedy rośliny intensywnie rosną, robot zwykle wyjeżdża częściej niż podczas suchego lata. Większa liczba cykli pracy oznacza większe zużycie energii, choć nadal pozostaje ono znacznie niższe niż mogłoby się wydawać.
Najłatwiej zobrazować zużycie energii na konkretnym przykładzie. Jeżeli robot zużyje przez cały sezon około 40 kWh energii, a cena jednej kilowatogodziny wynosi 1 zł, koszt jego pracy wyniesie około 40 zł za cały sezon koszenia. Nawet przy wyższej cenie energii rachunek zwykle pozostaje niewielki.
W przypadku większych modeli obsługujących rozległe działki zużycie może wzrosnąć do około 70 lub 80 kWh w sezonie. Oznacza to wydatek rzędu 70 do 80 zł przy cenie 1 zł za 1 kWh. Trudno uznać taki koszt za wysoki, zwłaszcza że urządzenie wykonuje pracę niemal codziennie przez kilka miesięcy.
Warto pamiętać, że robot podczas koszenia regularnie wraca do stacji dokującej i doładowuje akumulator. Nie pobiera jednak energii przez cały czas z maksymalną mocą. Największe zużycie występuje podczas ładowania akumulatora, natomiast sama stacja w trybie czuwania pobiera niewielkie ilości prądu.
Czytaj także: Tak ochłodzisz mieszkanie bez klimatyzacji. Wystarczy zmienić kilka codziennych nawyków
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google