Na początku lata wiele jabłoni zaczyna zrzucać część młodych owoców. Dla osób, które obserwują to po raz pierwszy, może wyglądać to jak oznaka choroby albo błędu w pielęgnacji. W rzeczywistości taki opad często stanowi element naturalnego cyklu rozwoju drzewa i pomaga mu lepiej wykorzystać dostępne składniki odżywcze. Nie zawsze jednak sytuacja jest tak spokojna. Czasami wygląd opadłych jabłek wskazuje, że w sadzie pojawił się groźny szkodnik, który może wpłynąć również na późniejsze plony.
Na przełomie czerwca i lipca jabłonie często przechodzą przez naturalny opad zawiązków, określany także jako opad świętojański. Po intensywnym kwitnieniu na gałęziach rozwija się zwykle więcej owoców, niż drzewo jest w stanie wykarmić. Właśnie dlatego część z nich przestaje otrzymywać wodę oraz składniki pokarmowe i stopniowo opada.
To korzystny mechanizm, który pozwala pozostałym jabłkom lepiej się rozwijać. Dzięki mniejszej liczbie owoców na gałęziach drzewo może przeznaczyć więcej energii na ich wzrost. Efektem są większe, lepiej wykształcone jabłka oraz mniejsze obciążenie konarów.
Najwięcej informacji dostarcza dokładne obejrzenie owoców leżących pod drzewem. Jeżeli są małe, zdrowe i nie mają śladów uszkodzeń, najczęściej jest to zwykły opad fizjologiczny. Taka sytuacja nie wymaga żadnej interwencji.
Niepokój powinny natomiast wzbudzić niewielkie otwory w skórce, ciemne plamy lub ślady żerowania wewnątrz owocu. Takie objawy mogą świadczyć o obecności owocówki jabłkóweczki. W takim przypadku spadanie jabłek nie wynika z naturalnej selekcji, lecz z uszkodzeń powodowanych przez rozwijające się larwy.
Samice owocówki składają jaja na młodych zawiązkach oraz niewielkich owocach. Po wykluciu gąsienice wgryzają się do środka jabłka i uszkadzają jego miąższ oraz gniazdo nasienne. Część takich owoców spada jeszcze latem, jednak nie wszystkie. Niektóre pozostają na drzewie aż do zbiorów, stając się charakterystycznymi robaczywymi jabłkami.
Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej, kiedy larwy opuszczają opadłe owoce. Schodzą wtedy po pniu, przepoczwarzają się i mogą dać początek kolejnemu pokoleniu szkodnika. W efekcie późnym latem zagrożenie dla dojrzewających jabłek staje się jeszcze większe.
Czytaj także: Ta afrykańska piękność kocha upały. Coraz więcej osób wybiera ją zamiast surfinii
Opadłe owoce z widocznymi śladami żerowania warto regularnie zbierać i usuwać z sadu. Pozostawienie ich pod jabłonią stwarza dobre warunki do dalszego rozwoju owocówki, a tym samym zwiększa ryzyko kolejnych uszkodzeń.
Jeżeli natomiast pod drzewem leżą wyłącznie zdrowe, niewielkie jabłka bez oznak chorób i obecności szkodników, nie ma powodów do obaw. W większości przypadków jest to naturalny etap rozwoju jabłoni, który pomaga jej wydać lepszy plon w dalszej części sezonu.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google