Są takie poranki, kiedy włosy po prostu nie współpracują. Wyglądają na ciężkie, przyklapnięte albo mniej świeże, a na pełne mycie i suszenie nie ma już czasu. Wtedy wiele osób sięga po suchy szampon. Ale jeśli akurat go zabrakło, w kuchennej szafce może kryć się awaryjna alternatywa. Mąka ziemniaczana pochłania nadmiar sebum, a kakao pomaga dopasować kolor mieszanki do ciemniejszych włosów.
Samą mąkę ziemniaczaną można wykorzystać podobnie jak klasyczny suchy szampon, ale na brązowych i ciemnych włosach często zostawia jasny, pudrowy ślad. Dlatego niektórzy mieszają ją z odrobiną kakao. Chodzi o to, żeby mieszanka lepiej stapiała się z kolorem włosów i nie wyglądała jak biały pył przy nasadzie. Najlepiej zacząć od małej ilości: łyżeczki mąki ziemniaczanej i szczypty kakao. Proporcje można delikatnie dopasować do koloru włosów, ale z kakao nie warto przesadzać, bo może brudzić dłonie, skórę albo jasne ubrania.
Najbezpieczniej nałożyć odrobinę mieszanki pędzlem do makijażu albo opuszkami palców przy samej nasadzie włosów. Potem trzeba chwilę odczekać, żeby proszek wchłonął nadmiar sebum, i bardzo dokładnie wyczesać włosy. Największy błąd to wsypanie zbyt dużej ilości naraz, bo wtedy fryzura może wyglądać matowo, ciężko i nienaturalnie. Ten trik najlepiej działa punktowo: przy grzywce, przedziałku albo miejscach, które najszybciej tracą świeżość. Nie zastąpi mycia głowy, ale może dać chwilowy efekt odświeżenia, gdy naprawdę brakuje czasu.
Mieszanka mąki ziemniaczanej z kakao może być pomocna, ale nie powinna stać się stałym zamiennikiem pielęgnacji. Skóra głowy też potrzebuje dokładnego oczyszczenia, a zbyt częste zasypywanie jej proszkiem może powodować dyskomfort, swędzenie albo obciążenie włosów. Najlepiej traktować ten trik jako jednorazową pomoc przed wyjściem, a nie rozwiązanie na kilka dni bez mycia. Warto też uważać przy jasnych kołnierzach, czapkach i poduszkach, bo kakao może zostawić ślady. Jeśli masz wrażliwą skórę głowy albo skłonność do podrażnień, najpierw sprawdź mieszankę na małym fragmencie i obserwuj reakcję.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google