Dobre okulary przeciwsłoneczne to nie tylko modny dodatek do letnich stylizacji. Mają chronić oczy, poprawiać komfort w ostrym słońcu i służyć dłużej niż jeden sezon. Problem w tym, że nawet porządny model można szybko zniszczyć przez kilka codziennych nawyków. Najgorsze są upał, piasek, brudna tkanina i brak etui. Brzmi banalnie? A jednak właśnie tak najczęściej kończą porysowane szkła.
Samochód stojący w pełnym słońcu bardzo szybko się nagrzewa. Deska rozdzielcza, schowek i siedzenie mogą osiągać temperaturę, która nie służy delikatnym oprawkom ani powłokom na szkłach. Największy błąd to zostawianie okularów przeciwsłonecznych w aucie na wiele godzin, zwłaszcza gdy leżą bezpośrednio na słońcu. Oprawki mogą się odkształcić, noski poluzować, a szkła lub ich powłoki z czasem stracić idealny wygląd. Lepiej zabierać okulary ze sobą albo trzymać je w twardym etui, z dala od największego ciepła.
Okulary wrzucone luzem do torby są narażone na wszystko: klucze, zamek błyskawiczny, kosmetyki, monety, piasek i okruszki. Wystarczy kilka takich dni, żeby na szkłach pojawiły się drobne rysy. Na początku widać je tylko pod światło, ale później mogą przeszkadzać w noszeniu. Twarde etui to najprostsza ochrona, bo oddziela okulary od rzeczy, które codziennie obijają się w torebce. Warto też nie odkładać okularów szkłami do dołu na stolik, ręcznik czy blat. Ten odruch wygląda niewinnie, ale potrafi zniszczyć nawet ulubioną parę.
Latem szkła szybko łapią kurz, odciski palców, krem z filtrem i drobinki piasku. Wiele osób przeciera je koszulką albo ręcznikiem, ale to nie jest najlepszy pomysł. Materiał może mieć na sobie pyłki i drobinki, które działają jak papier ścierny. Najbezpieczniej najpierw usunąć zabrudzenia delikatnie, a dopiero potem przetrzeć szkła miękką ściereczką z mikrofibry. Przy większym brudzie sprawdzi się letnia woda i łagodny środek przeznaczony do okularów albo kropla delikatnego płynu, jeśli producent na to pozwala. Dzięki temu okulary nie tylko lepiej wyglądają, ale też naprawdę służą dłużej niż jedno lato.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google