Do zdarzenia doszło w nocy z 5 na 6 listopada około godziny 3. Klientka restauracji McDonald's zauważyła, że przy jednym ze stolików na antresoli śpi młoda kobieta. 19-latka była pod wpływem alkoholu, położyła głowę na stole i nie reagowała na żadne polecenia. Na miejsce wezwano w końcu pracowników ochrony obiektu.
Jak relacjonowała pani Zofia, zachowanie ochroniarzy względem młodej kobiety było skandaliczne. Próbowali ją obudzić, ale gdy ta nie odpowiadała, zaczęli razić ją paralizatorem.
Kiedy czekałam na swoje zamówienie, zobaczyłam, że w jej kierunki idzie dwójka ochroniarzy. Jeszcze zanim do niej podeszli, zaczęli krzyczeć: 'Dziewczyno, wstawaj!'. Ponieważ nie udało im się jej obudzić, jeden z ochroniarzy użył paralizatora. Najpierw porazili ją w ramię, a chwilę później w brzuch. Ta dziewczyna delikatnie drgała, ale dalej opierała głowę o stół. W sumie ochroniarze zdążyli porazić ją sześć lub siedem razy
- opowiadała świadkini w rozmowie z "Gazetą Wyborczą". Ponadto ochroniarze mieli nieustannie śmiać się i obrażać pijaną 19-latkę.
Straszyli ją, że albo wyjdzie sama, albo wyprowadzą ją na dwór
- dodała kobieta.
Pani Zofia nie przeszła obojętnie obok tej sytuacji i próbowała wezwać na miejsce odpowiednie służby. Najpierw zadzwoniła na pogotowie ratunkowe, jednak to nic nie dało.
Najpierw rozmawiałam z dyspozytorem z 999. Opowiedziałam, co się stało i w jakim stanie jest dziewczyna. Po chwili rozmowy usłyszałam, żebym zadzwoniła po Straż Miejską, bo kobieta powinna trafić na izbę wytrzeźwień
- opowiadała kobieta. Zrobiła tak, jak jej polecono, i poczekała z 19-latką na przybycie strażników.
Ochroniarze powiedzieli mi 'pani zadzwoniła, to pani poczeka'. Więc czekałam. Dziewczyna siedziała, opierała głowę o stół i niezrozumiale bełkotała. Nie dało się z nią porozumieć, nawet nie wiem, jak ma na imię
- relacjonowała. Jak powiedział później Jerzy Jabraszko, referat prasowy Straży Miejskiej, młoda kobieta została przewieziona na izbę wytrzeźwień, gdzie okazało się, że miała 1,5 promila alkoholu w wydychanym powietrzu. "Gazeta Wyborcza" skontaktowała się też z biurem prasowym PKP, by uzyskać komentarz na temat zachowania ochroniarzy. Wygląda jednak na to, że nie stwierdzono żadnych nieprawidłowości.
Na podstawie wstępnych analiz i oglądu monitoringu dworca oraz monitoringu restauracji McDonald’s nie stwierdzono nadużyć ze strony pracowników agencji ochrony, nie zostały również użyte żadne środki przymusu bezpośredniego
- stwierdziło PKP dodając, że ochronę na Dworcu Centralnym pełni firma zewnętrzna DGP Security Partner, która jest zobowiązana "do zachowania odpowiednich standardów zarówno w zakresie wyposażenia agentów ochrony, jak i standardów ich pracy".
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.