Turcja, Grecja i Egipt - to najpopularniejsze kierunki urlopowe wśród Polaków. Wyjeżdżając w te zakątki świata, z całą pewnością usłyszycie ojczysty język. Sugerując się jednak wynikami ankiety przeprowadzonej przez portal tourprom.ru, w Arabskiej Republice Egiptu lepiej nie afiszować się z tym, z jakiego kraju pochodzisz. Obywatele nadwiślańskich terenów nie cieszą się bowiem zbyt dużą sympatią wśród osób pracujących w sektorze turystycznym. W rankingu najmniej lubianych gości zajęliśmy czołową pozycję.
Polacy wyjeżdżający na urlop do Egiptu najchętniej relaksują się na plażach Hurghady i Marsa Alam. Jak podaje portal hurghada24 w 2025 roku na tego typu wczasy zdecydowało się ponad milion osób. Nad Morzem Czerwonym z kolei wypoczywało aż 650 tysięcy obywateli kraju nad Wisłą. Z tego faktu nie do końca są zadowoleni pracownicy sektora turystycznego. Z ankiety przeprowadzonej przez portal tourprom.ru wynika, że kelnerzy, sprzedawcy pamiątek i taksówkarze nie przepadają za obsługiwaniem Polaków. Pod uwagę wzięto wypowiedzi kilkudziesięciu osób. Dlaczego jesteśmy okryci złą sławą w tym rajskim kurorcie? Głównym zarzutem kierowanym w naszą stronę jest skąpstwo.
Potrafią się targować o każdego dolara i nigdy nie dają napiwków
- wyznał kelner. Dla pracowników lokali gastronomicznych hojność klientów jest bardzo ważna, ponieważ ich głównym źródłem utrzymania są właśnie napiwki.
Zobacz też: Te miasta sprawiają, że czujemy się szczęśliwsi. To udowodnione naukowo
Po rozmowach z lokalnymi usługodawcami okazało się również, że nie tylko Polacy są uznawani za najmniej lubianych klientów.
Na niechlubnej liście usługodawców z Egiptu znaleźli się również:
Negatywne opinie wystawiono również gościom z innych krajów arabskich. Jak podaje portal hurghada24, cechują się oni:
Zauważalną niegrzecznością i brakiem szacunku wobec obsługi.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.