Katolicki raper wspomina czasy bezdomności. "Pierwszy komputer ukradłem, gdy miałem 17 lat"

Tau jest najbardziej znanym raperem katolickim w Polsce. Teraz otworzył się na temat tego, jak wyglądało jego życie przed przyjęciem Boga i tworzeniem chrześcijańskich bitów. Opowiada o czasach kryzysu bezdomności i kradzieży komputera. Miał też dla fanów ważną wiadomość, którą musiał się podzielić.

Piotr Kowalczyk, znany lepiej pod pseudonimem Tau, jest polskim raperem katolickim. Niedawno opowiedział o czasach przed muzyką, kiedy był okresie kryzysu bezdomności. Zanim stał się "Tau" nagrywał pod pseudonimem "Medium". Jak wyglądało jego życie, przed wielką karierą?

Zobacz wideo Bedoes w top pięć polskich raperów. Tak go oceniły inne gwiazdy [Gwiazdy o gwiazdach]

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Katolicka muzyka to jego życie. Przed katastrofą uratował go Bóg

Tau ma już na swoim koncie kilka albumów. Zanim w 2013 przyjął znany obecnie pseudonim, występował na scenie jako "Medium". Jak sam mówi, w swoim życiu przeszedł wiele, aż do czasu, kiedy nie doznał nawrócenia. Od tego momentu tworzy teksty o tematyce chrześcijańskiej, które dotykają ważnych tematów wiary. Na co dzień występuje przed publicznością z całej Polski i nie tylko. Według portalu jedynka.polskieradio.pl, raper twierdzi, że:

Relacja z Bogiem sprawia, że czuję pokój wewnętrzny

Jak przekonuje, religia pozwala mu iść przez życie z wiarą i miłością, którą Stwórca wypełniał go przez ostatnie lata i wypełnia nadal. Przyznał przy tym, w jego rodzinie wcześniej nie było warunków do korzystnego rozwoju, ponieważ pojawił się alkohol, dlatego teraz jest on ambasadorem akcji "Kocham, nie piję".

Od spania na podłodze po deski sceny. Tau musiał się zmierzyć z wieloma przeciwnościami

Zanim jednak Tau znalazł stabilną pozycję na scenie i grono fanów, miał naprawdę trudne życie. Uważa jednak, że skoro jemu się udało, to każdy ma szansę na lepsze jutro i nikt nigdy nie powinien się poddawać. Artysta podzielił się z fanami fotografią sprzed 15 lat, pisząc, jak wyglądała jego ówczesna sytuacja. Miał 22 lata i mieszkał wtedy w Anglii z dwuletnim dzieckiem. Pracował w fabryce, by móc zarobić na komputer, żeby tworzyć muzykę. Jak sam opowiada:

Pierwszy ukradłem z kafejki internetowej, kiedy miałem 17 lat. Nie miałem żadnych perspektyw oprócz marzeń, że kiedyś wykręcę się ze spirali zła i będę mógł mieć po prostu normalne życie.

Mieszkając wtedy w Wielkiej Brytanii, przez jakiś czas był w kryzysie bezdomności, ponieważ został wyrzucony z mieszkania za rzekome popsucie pralki. Spał na podłodze, przykrywał się bluzami, a za jego poduszkę robiła torba. W końcu udało mu się uzbierać na upragniony komputer i głośniki. Dzięki temu nagrał płytę, która była początkiem długiej drogi i sukcesów nie tylko w rapie, ale i w życiu. Swój wywód zakończył:

Przychodzę do Was z dna. Jeśli czujesz się jak wrak człowieka, to przeczytaj to trzy razy: Wszystko, co najlepsze jest jeszcze przed Tobą. Wierz tylko.
Więcej o:
Copyright © Agora SA