Szymon Hołownia chciał zostać księdzem. Tak wspomina zakon: Próbował przekroczyć moje granice

Nietrudno zauważyć, że Szymon Hołownia robi aktualnie karierę w polityce i naprawdę świetnie mu to wychodzi. Co ciekawe jednak, zanim znalazł swoje powołanie w tej branży, próbował odnaleźć się nawet w zakonie. Był w nim dwa razy.
Marszałek Sejmu Szymon Hołownia
Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Szymon Hołownia to postać, która aktualnie znana jest niemalże każdemu obywatelowi Polski. Niektórzy być może kojarzą go jeszcze z innej roli - tej na scenie lub za kulisami - lecz mało kto wie, że lata temu próbował swoich sił w zakonie. Chciał zostać księdzem. Oto co go powstrzymało.

Zobacz wideo Błaszczak, Suski i Macierewicz w natarciu na Hołownię! "Jest pan oszustem!"

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Szymon Hołownia. "Mam Talent" dało mu sporą rozpoznawalność

Szymon Hołownia to 47-letni dziennikarz, pisarz, publicysta, prezenter telewizyjny, polityk i działacz społeczny, który największą rozpoznawalność zyskał dzięki popularnemu programowi "Mam Talent". Większość osób kojarzy go właśnie jako współprowadzącego z Marcinem Prokopem kulisów show, lecz po kilku latach postanowił obrać inną ścieżkę kariery. Postawił na politykę, co - jak można się domyślać - było dobrą decyzją, ponieważ dziś jest drugą najważniejszą osobą w naszym państwie.

Szymon Hołownia stał się ikoną - nowy marszałek sejmu wzbudza zainteresowanie wielu. Odkąd zasiadł na tak wysokim stanowisku, zaangażowanie młodych w tematy polityczne momentalnie wzrosło. To bez wątpienia powiew świeżości i najprawdopodobniej dobrych zmian. Według Polaków Marszałek sprawuje się na swoim stanowisku świetnie, dzięki wielu doświadczeniom w życiu. Co ciekawe, niektóre z nich mogą was zaskoczyć. Czy wiedzieliście, że Hołownia był w zakonie? 

Dwukrotnie byłem w nowicjacie u dominikanów i dwukrotnie z niego występowałem. Raz przez dość poważną chorobę, drugi raz, bo zrozumiałem, że to nie jest miejsce dla mnie [...]

- słowa Marszałka Sejmu Szymona Hołowni cytuje gazetaprawna.pl

Szymon Hołownia chciał zostać księdzem. Czasu w zakonie nie wspomina zbyt dobrze

Lata temu Szymon Hołownia miał całkowicie odmienne plany na życie. Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej do seminarium pierwszy raz wstąpił w 1995 roku.  

Gdy w 1995 roku pierwszy raz szedłem do zakonu, wydawało mi się, że o szczęściu wiem wszystko. I że idę tam właśnie po to, by je sobie wziąć. Myślałem, że Pan Bóg też będzie szczęśliwy, że ma takiego fajnego księdza

- wspominał Hołownia w swojej książce "Kościół dla średniozaawansowanych". Dość poważnie rozważał decyzję o zostaniu księdzem, lecz plany zmieniły się m.in. przez to, co zaobserwował w zakonie. O swoich późniejszych odczuciach wspominał w książce napisanej z Marcinem Prokopem "Pół na pół. Rozmowy nie dla dzieci": 

Raz jeden z księży próbował przekroczyć moje granice, nie bardzo wiem nawet, o co mu chodziło, chyba chciał mnie objąć na pożegnanie, a może nie tylko to, w każdym razie dostał w mordę. Z tak zwanego plaskacza, przy czym odepchnąłem go też na tyle mocno, że się przewrócił na tapczan czy wersalkę, przy której stał

- wyznał Szymon Hołownia. W książce można znaleźć również pozytywne wspomnienia z tego okresu w jego życiu, jednak nie każda osoba spotkana wówczas zapisała się w pamięci polityka dobrze. Marszałek w publikacji wspominał historię z pewnym księdzem związanym z białostockim Kościołem, który to miał mieć w posiadaniu sporą ilość nielegalnych filmów. Nie dziwne więc, że taka decyzja została podjęta przez polityka. Na szczęście teraz jest on na odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.

Więcej o: