Szymon Hołownia to postać, która aktualnie znana jest niemalże każdemu obywatelowi Polski. Niektórzy być może kojarzą go jeszcze z innej roli - tej na scenie lub za kulisami - lecz mało kto wie, że lata temu próbował swoich sił w zakonie. Chciał zostać księdzem. Oto co go powstrzymało.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Szymon Hołownia to 47-letni dziennikarz, pisarz, publicysta, prezenter telewizyjny, polityk i działacz społeczny, który największą rozpoznawalność zyskał dzięki popularnemu programowi "Mam Talent". Większość osób kojarzy go właśnie jako współprowadzącego z Marcinem Prokopem kulisów show, lecz po kilku latach postanowił obrać inną ścieżkę kariery. Postawił na politykę, co - jak można się domyślać - było dobrą decyzją, ponieważ dziś jest drugą najważniejszą osobą w naszym państwie.
Szymon Hołownia stał się ikoną - nowy marszałek sejmu wzbudza zainteresowanie wielu. Odkąd zasiadł na tak wysokim stanowisku, zaangażowanie młodych w tematy polityczne momentalnie wzrosło. To bez wątpienia powiew świeżości i najprawdopodobniej dobrych zmian. Według Polaków Marszałek sprawuje się na swoim stanowisku świetnie, dzięki wielu doświadczeniom w życiu. Co ciekawe, niektóre z nich mogą was zaskoczyć. Czy wiedzieliście, że Hołownia był w zakonie?
Dwukrotnie byłem w nowicjacie u dominikanów i dwukrotnie z niego występowałem. Raz przez dość poważną chorobę, drugi raz, bo zrozumiałem, że to nie jest miejsce dla mnie [...]
- słowa Marszałka Sejmu Szymona Hołowni cytuje gazetaprawna.pl
Lata temu Szymon Hołownia miał całkowicie odmienne plany na życie. Marszałek Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej do seminarium pierwszy raz wstąpił w 1995 roku.
Gdy w 1995 roku pierwszy raz szedłem do zakonu, wydawało mi się, że o szczęściu wiem wszystko. I że idę tam właśnie po to, by je sobie wziąć. Myślałem, że Pan Bóg też będzie szczęśliwy, że ma takiego fajnego księdza
- wspominał Hołownia w swojej książce "Kościół dla średniozaawansowanych". Dość poważnie rozważał decyzję o zostaniu księdzem, lecz plany zmieniły się m.in. przez to, co zaobserwował w zakonie. O swoich późniejszych odczuciach wspominał w książce napisanej z Marcinem Prokopem "Pół na pół. Rozmowy nie dla dzieci":
Raz jeden z księży próbował przekroczyć moje granice, nie bardzo wiem nawet, o co mu chodziło, chyba chciał mnie objąć na pożegnanie, a może nie tylko to, w każdym razie dostał w mordę. Z tak zwanego plaskacza, przy czym odepchnąłem go też na tyle mocno, że się przewrócił na tapczan czy wersalkę, przy której stał
- wyznał Szymon Hołownia. W książce można znaleźć również pozytywne wspomnienia z tego okresu w jego życiu, jednak nie każda osoba spotkana wówczas zapisała się w pamięci polityka dobrze. Marszałek w publikacji wspominał historię z pewnym księdzem związanym z białostockim Kościołem, który to miał mieć w posiadaniu sporą ilość nielegalnych filmów. Nie dziwne więc, że taka decyzja została podjęta przez polityka. Na szczęście teraz jest on na odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie.