O Alperze Yesilta słyszeliśmy już, gdy kilka dobrych miesięcy temu ukazał światu portrety zmarłych celebrytów w wersji "gdyby wciąż żyli". Projekt "As If Nothing Happened" odbił się szerokim echem po całym świecie, chwaląc możliwości sztucznej inteligencji. Dziś jednak działania fotografa poszły o krok dalej. Poczuł, że chce pomagać innym. I tak w jego głowie zrodziła się idea przedsięwzięcia o nazwie "New Moments".
Projekt "New Moments" różni się od "As If Nothing Happened" jedynie zamiarami - bo metoda jest podobna. Alper Yesilta przy pomocy sztucznej inteligencji przerabia zdjęcia zmarłych, które przysyłają mu obcy ludzie pogrążeni w żałobie. Zapytacie: po co? Ponieważ to ma przynieść im ukojenie, w które fotograf głęboko wierzy.
Kiedy po raz pierwszy podzieliłem się z rodzinami efektami mojej pracy, ich reakcje były jednymi z najbardziej satysfakcjonujących w moim życiu
- mówi Alper Yesilta w rozmowie z portalem My Modern Met. Trudnością całego przedsięwzięcia jest jednak uzyskanie jak najbardziej realistycznego obrazu. W jego ręce trafiają udostępnione przez rodzinę zdjęcia bliskich im zmarłych. On ma je przerobić w taki sposób, by pokazać, jak wyglądaliby dziś, gdyby wciąż żyli. Do tego potrzebna mu nie tylko dogłębna analiza danej osoby, ale także możliwości AI.
Byłem świadkiem wielu wzruszeń, gdy po raz pierwszy ukazałem rodzinie efekty 'New Moments'. Szczęście, jakie daje zachowanie najmniejszych szczegółów, pozostanie ze mną na zawsze. (...) Jedna z reakcji utwierdziła mnie w przekonaniu, że poziom, jaki osiągnąłem, to poziom, do którego aspirowałem, do którego dążyłem i który mnie inspiruje. Była następująca: 'Kiedy patrzę na twoją znakomitą pracę, widzę jej siostry, mojego męża, mnie, ale przede wszystkim moją ukochaną córkę, zupełnie jakby nic się nie stało'
- ze wzruszeniem wspomina fotograf. Czy jednak tego typu działania nie powinny wywoływać w społeczeństwie obaw, niepokoju, poczucia przekroczenia granic? Alper broni się aspektem misyjnym.
Tak, Alper Yesilta wykorzystuje stare fotografie zmarłych już osób i - potocznie mówiąc - ożywia je. Osoby, które na nich figurują, otrzymują nieco zmienione, postarzałe rysy twarzy. Nie są one jednak przypisywane im przypadkowo. W przypadku dzieci na przykład fotograf wnikliwie odtwarza oznaki starzenia ich rodziców. Dzięki temu efekt jest bardziej wiarygodny:
Wyruszyłem w tę podróż na skutek próśb osób, które śledzą moją twórczość. (...) Te prace stały się dla mnie dziełem o wysokim poziomie technicznym, ale dla ludzi mają one znaczenie emocjonalne. Podoba mi się to rozróżnienie
Faktem jest, że do podjęcia się projektu "New Moments" Alpera Yesilta popchnęły rodziny zachwycone efektem "As If Nothing Happened". Fotograf zaczął otrzymywać prośby od obcych mu ludzi, by stworzył dla nich iluzję alternatywnej rzeczywistości, rzeczywistości, w której ich bliscy wciąż są obok nich.
Fakt, że inni są zainteresowani poznaniem mojej techniki, sprawia, że czuję, jakbym tworzył sztukę. W miarę możliwości rozwoju technologii chcę podchodzić do najdrobniejszych szczegółów i 'chwil' z jeszcze większą ostrożnością
- tłumaczy Alper.