Uniwersytet Wrocławski zapowiada metamorfozę "Hogwartu". Studenci wzruszeni

Atrakcje we Wrocławiu nie kończą się na starówce. Miasto przepełnia magia architektonicznego majstersztyku, której nieodłączną częścią pozostaje tzw. "wrocławski Hogwart". Niegdyś służył studentom, od lat pozostaje pusty. Teraz ponownie wypełni go historia Uniwersytetu Wrocławskiego. Są plany zagospodarowania.

Choć na hasło "wrocławski Hogwart" fani Harry'ego Pottera z pewnością nastawiają uszu, Uniwersytet Wrocławski miał z nim spory problem. Przez lata zabytek pozostawał pusty, spełniając się co prawda w roli wspaniałego tła miasta, ale marnując swój ogromny potencjał. Dziś wiemy już, że po wielu wzlotach i upadkach ponownie jego wnętrza wypełnią głosy. Uczelnia wpadła na wspaniały pomysł.

Zobacz wideo Olga Tokarczuk doktorką honoris causa Uniwersytetu Wrocławskiego. "Wobec przemocy, śmierci, cierpnie wyobraźnia. Jako pisarka kapituluję" [WYKŁAD]

Wrocław atrakcje. "Wrocławskim Hogwartem" nie byli zainteresowani nawet miłośnicy zabytków

Budynek dawnej Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego znajduje się przy ulicy Karola Szajnochy we Wrocławiu. Bez skrupułów stwierdzimy, że jest to jeden z najbardziej malowniczych obiektów miasta, dumnie prezentujący kunszt Richarda Plüdemanna, projektanta. Gmach został oddany do użytku w 1891 roku. Początkowo służył jako siedziba Miejskiej Kasy Oszczędności, następnie jako archiwum miejskie i ostatecznie - w 1945 roku - skończył w roli Biblioteki Uniwersytetu Wrocławskiego. Piastował tę funkcję do 2019 roku. To właśnie wtedy dotychczas wypełnione studentami czytelnie zupełnie ucichły, a półki wypełnione księgozbiorami opustoszały.

Tajemniczy i wniosły niczym Hogwart z Harry’ego Pottera - kilkupiętrowy gmach dawnej Biblioteki Uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy, składający się z dziesiątek sal, korytarzy i zakamarków i z labiryntem pomieszczeń w piwnicach. Budynek z duszą, może także z duchami, a już na pewno ze wspaniałą historią. Neogotycki gmach zaprojektował Richard Plüddemann, ten sam, którego dziełem są m.in. Hala Targowa, Mosty Grunwaldzki i Zwierzyniecki.

- czytamy na Facebooku Uniwersytetu Wrocławskiego. Mimo wszystko uczelnia zdecydowała się na sprzedaż po bibliotecznych budynków. Okazało się jednak, że jest z tym nie lada problem. Przez kolejne lata znalazł się kupiec jedynie na dawny pałac Wallenbergów. "Wrocławskiego Hogwartu" nie chciał kupić nikt. Podkreślmy przy tym, że obiekt ma status zabytku. Czy pozostanie pusty na zawsze? Światełko w tunelu pojawiło się dopiero teraz.

"Wrocławski Hogwart": Uniwersytet Wrocławski ma pomysł na zagospodarowanie obiektu

- Jeden z najpiękniejszych, najbardziej tajemniczych i intrygujących budynków centrum Wrocławia, dawna siedziba Biblioteki Uniwersyteckiej, pozostanie własnością Uniwersytetu - czytamy na oficjalnym Facebooku Uniwersytetu Wrocławskiego. Władze uczelni poinformowały, że w tzw. "wrocławskim Hogwarcie" wkrótce powstanie - a raczej przeniesie się do niego - Archiwum Uniwersytetu Wrocławskiego.

Dawny główny gmach biblioteki uniwersyteckiej przy ul. Szajnochy zostanie przystosowany na potrzeby naszego archiwum, na które brakuje już miejsca przy ul. Szewskiej. Jest też sporo zasobów archiwalnych na poszczególnych wydziałach, które moglibyśmy umieścić w dawnej bibliotece

- poinformowała Katarzyna Górowicz-Maćkiewicz, rzeczniczka prasowa Uniwersytetu Wrocławskiego, cytowana przez portal tuWrocław. Dowiadujemy się także, że najprawdopodobniej proces przenosin potrwa maksymalnie dwa lata. Wiadomość ucieszyła nawet dawnych studentów.

Studenci Uniwersytetu Wrocławskiego z łezką w oku mówią o "wrocławskim Hogwarcie". Są wzruszeni

Post Uniwersytetu Wrocławskiego obudził wspomnienia w dawnych studentach uczelni. Możemy przeczytać pełne wzruszeń komentarze, które tylko potwierdzają, że budynek stanowi ważny punkt na mapie Wrocławia:

Ile ja tam w trakcie studiów spędziłam godzin! Miejsce 47 w czytelni, tam zawsze czekała na mnie sterta zamówionych lektur. Uwielbiałam ten czas zanurzenia w słowach i myślach, które pozwalały studiować naukę z ogromną przyjemnością! Trochę szkoda, że ta przestrzeń w tej chwili od tylu już lat nikomu nie służy, a mogłaby przecież
Pamiętam dzień, wieczór, kiedy straciłem w czytelni poczucie czasu. Czytałem coś w ciszy i w pewnej chwili podeszła pani z biblioteki mówiąc, że zaraz zamykamy. W sali było tylko kilka biurek jeszcze zajętych
To były czasy, gdy nie było internetu, książek w pdf do pobrania. Wielu książek też nie można było wypożyczyć do domu, szczególnie tych starszych, a na pierwszym roku polonistyki czytało się tego mnóstwo! Szajnochy i Ossolineum to były główne nasze miejscówki.
Czy twoim zdaniem dawny gmach Biblioteki Uwr przypomina Hogwart?
Więcej o:
Copyright © Agora SA