Niedźwiedzie sieją postrach w Bieszczadach. Mieszkańcy boją się wychodzić. "Wywołuje niepokój i stres"

W Bieszczadach coraz częściej dochodzi do incydentów z udziałem dzikich zwierząt. Mieszkańcy południowo-wschodniej Polski żyją w strachu, ponieważ niedźwiedzie zaczynają podchodzić pod ich domy. Lokalne władze, widząc eskalację problemu, zaczęły podejmować działania.

Z roku na rok historii dotyczących ataków niedźwiedzi przybywa. Na terenie Bieszczad żyje największa ilość tych drapieżników w kraju i to właśnie tam coraz częściej dochodzi do mrożących krew w żyłach sytuacji. Lokalne władze postanowiły zająć się tym problemem. W czerwcu rozpoczęto rozmowy z wojewódzkimi urzędnikami na temat potencjalnych rozwiązań. Jakich działań mogą spodziewać się mieszkańcy południowo-wschodniej Polski?

Zobacz wideo W Kobyłce powstaje papier, który kochają pszczoły

Niedźwiedź brunatny w Polsce. Mieszkańcy południowo-wschodniej części kraju boją się wychodzić z domów

Misie coraz śmielej udają się na piesze wędrówki, odwiedzając centra miast i prywatne posesje. Leśne inwentaryzacje wykazują, że ich populacja wciąż rośnie, co może wiązać się z namnażaniem problemu drapieżników obcujących z ludźmi.

Pierwsza inwentaryzacja w latach 50. wykazała, że populacja liczy10 sztuk. Na początku lat 70. liczebność tych drapieżników w południowo-wschodniej Polsce szacowano na około 20 osobników. W latach 90. na 50 sztuk, a pod koniec pierwszej dekady XXI wieku na około 100 zwierząt. Obecnie populacja tego największego w Polsce drapieżnika może liczyć około 200 sztuk

- podaje portal "Nowiny24". Mieszkańcy terenów bieszczadzkich coraz częściej decydują się na ograniczenie aktywności fizycznych na świeżym powietrzu. Dzieci są odwożone przez rodziców do szkół i w dużo mniejszym stopniu spędzają czas na zewnątrz. W związku z eskalacją problemu lokalni samorządowcy podjęli rozmowy z władzami na posiedzeniu sejmowym Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa.

Przedstawiłem, jakie problemy z niedźwiedziami i wilkami mamy na terenie gminy Cisna. Obecność niedźwiedzi i wilków wywołuje niepokój i stres wśród mieszkańców, szczególnie tych, którzy mają małe dzieci lub osoby starsze w rodzinie. Strach przed drapieżnikami ogranicza codzienne aktywności mieszkańców, takie jak spacery, prace w ogrodzie czy wycieczki do lasu. Z uwagi, że jesteśmy gminą turystyczną, mieszkańcy boją się, że problemy związane ze schodzeniem drapieżników do osad mieszkalnych, spowodują odpływ turystów w przyszłości

- podaje wójt gminy Cisna, Dariusz Wethacz. W postulatach pojawiły się propozycje przeciwdziałania tego typu sytuacjom.

Niedźwiedzie Bieszczady. Lokalne władze już podjęły działania

W Podkarpackim Urzędzie Wojewódzkim 13 czerwca 2024 roku odbyło się spotkanie samorządowców, którzy postulowali o bezzwłoczne podjęcie działań inwentaryzacyjnych pozwalających oszacować liczbę żyjących w Bieszczadach drapieżników. Dodatkowo wnioskowano o zamontowanie monitoringu, który umożliwi śledzenie ruchów zwierząt. Dzięki tym metodom lokalni rządzący wierzą, że będą w stanie zapobiec występowaniu niedźwiedzi w miejscach publicznych i na prywatnych posesjach. Zanim jednak dojdzie do wprowadzenia tych rozwiązań, warto pamiętać o kilku zasadach postępowania w sytuacji natknięcia się na niedźwiedzia.

Występujący na terenie Bieszczadów gatunek nie należy do agresywnych, jednak każdy nieodpowiedni ruch może skutkować rozdrażnieniem zwierzęcia. Najrozsądniejszym posunięciem jest unikanie kontaktu wzrokowego i spokojne wycofanie się. Konieczne jest rozpoznanie sytuacji, czy mamy do czynienia z jednym lub większą ilością osobników. W sytuacji kryzysowej należy położyć się na ziemi z podkulonymi nogami przy jednoczesnym osłonięciu twarzy i szyi. Kiedy niedźwiedź wyczuje nasze opanowanie, powinien zrezygnować z podjęcia jakichkolwiek działań. Przed wyjściem na szlak pamiętajmy o szczelnym zabezpieczeniu żywności, aby zapachy nie prowokowały drapieżników do przemierzania trasy razem z nami.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.