DIOZ na co dzień zajmuje się ratowaniem skrajnie zaniedbanych, zagłodzonych i umierających zwierząt, które są zabierane z rąk ich oprawców. Organizacja prowadzi również liczne zbiórki, za pomocą których finansuje między innymi zabiegi chirurgiczne i niezbędne leczenie. W ostatnim czasie jednak wiele osób zaczęło przyglądać się działalności Dolnośląskiego Inspektoratu i doszukiwało się nieprawidłowości. Teraz DIOZ znów jest na cenzurowanym, ponieważ duże wątpliwości wzbudziła zbiórka na porzuconego w lesie psa.
Tym razem Łukasz Litewka wystosował interpelację poselską do Adama Bodnara w sprawie działalności DIOZ. Ta ma mieć bezpośredni związek z "licznymi niepokojącymi informacjami wobec działań oraz zbiórek organizowanych przez DIOZ (Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt)".
Zwracam się w formie interpelacji poselskiej do Prokuratora Generalnego Adam Bodnar o udostępnienie informacji: czy wobec w/w organizacji aktualnie prowadzone są postępowania, a jeśli ma to miejsce, o objęcie ich dodatkowym nadzorem
- czytamy w poście opublikowanym przez polityka Lewicy. Litewka zaapelował również do obywateli, by skrupulatnie weryfikowali zrzutki, które pojawiają się w internecie za sprawą różnego rodzaju stowarzyszeń oraz fundacji.
Jak zaznacza poseł, "nie ma nic gorszego niż osiąganie korzyści finansowych na iluzorycznej krzywdzie".
Nigdy nie będzie na to mojej zgody, z szacunku do Państwa, ale przede wszystkim wykorzystywanych 'ofiar', które niestety głosu nie mają. O efektach mojej poselskiej interwencji będę Państwa na bieżąco informował.
- skwitował. Pod postem pojawiło się wiele krytycznych komentarzy od zwolenników DIOZ, jednak Litewka zapewnił, że jego "rolą jako posła jest praca na rzecz społeczeństwa", w tym także zwierząt.
Zdaje sobie sprawę, że DIOZ ma tysiące zwolenników, którzy stoją za nimi murem. Ja uważam, że uczciwy zawsze może spać spokojnie i niezależnie jaki DIOZ wykona ruch w moją stronę, nie mam zamiaru jej zmienić. Uważam, że ta inicjatywa wyjaśni wszelkie niejasności
- dodał w sekcji komentarzy Litewka. Warto dodać, że decyzja posła jest pokłosiem wątpliwości, jakie wywołała zbiórka na suczkę znalezioną w lesie, która była przywiązana do drzewa i miała dwa szczeniaki. Później wyszło na jaw, że pies został odebrany starszemu człowiekowi, który przestał samodzielnie funkcjonować i poprosił o pomoc w znalezieniu domu dla swoich zwierząt. Co więcej, suczka miała już zapewniony dom tymczasowy.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.