Tanie produkty z Chin bez atestów zalały polski rynek. "Będzie ich coraz więcej"

Jak przekazała "Rzeczpospolita", nasz lokalny rynek "zalewa rzeka tanich produktów bez atestów i badań", które są poważną konkurencją dla polskich producentów. Najważniejszym aspektem jest jednak zagrożenie dla zdrowia, dlatego Bruksela już szykuje się do wdrożenia nowych, rygorystycznych przepisów. To natomiast będzie kolejny cios wymierzony w rodzimych przedsiębiorców.
Tanie produkty z Chin bez atestów przejęły rynek. Jest niebezpiecznie - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Marek Podmokły / Agencja Wyborcza.pl

Już od jakiegoś czasu widoczny jest ogromny wzrost popularności tanich przedmiotów pochodzących z Chin. Można je kupić zarówno stacjonarnie, jak i online poprzez mocno promowane strony internetowe. Ich strategia marketingowa przynosi ogromne zyski, ponieważ - jak informuje dziennik - do Polski podąża cała masa przesyłek z produktami oferowanymi w dumpingowych cenach. Co to dla nas oznacza? Niestety nie są to tak "niewinne" zakupy, jak mogłoby się wydawać.

Zobacz wideo Co zrobić w sytuacji, kiedy dziecko połknie klocki, pieniądze lub baterie? "Jak najszybciej dzwonimy pod numer alarmowy"

Tanie produkty z Chin zniszczą polski rynek i rodzimych producentów? Jest źle

Choć już teraz lokalny rynek zaczyna przegrywać z chińskimi produktami, problem ma się nasilić w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Wszystko dlatego, że nadchodzi okres świąteczny, który kojarzony jest z licznymi zakupami i prezentami. Lokalni producenci muszą sobie radzić nie tylko z konkurencyjnymi cenami, lecz także atrakcyjnymi warunkami dostawy i zwrotu.

Będzie ich coraz więcej, ponieważ zaczyna się powoli sezon zakupów świątecznych. Przesyłki dostarczane są już w ciągu maksymalnie dziewięciu dni, za darmo, z możliwością darmowego zwrotu

- alarmują polscy producenci, cytowani przez "Rzeczpospolitą". Wiele wskazuje również na to, że już niebawem będą musieli poradzić sobie z jeszcze jednym problemem. Tym razem jednak pod górkę nie robi im bezwzględna konkurencja, lecz Komisja Europejska, która pracuje nad nowym rozporządzeniem dotyczącym bezpieczeństwa zabawek.

Nie dość, że dotychczas nie zrobiła z tym problemem nic, to jeszcze pracuje nad niesłychanie rygorystycznym rozporządzeniem regulującym bezpieczeństwo zabawek

- wskazuje dziennik.

Polscy producenci nie mają łatwo. Trwa walka o zabawki bez atestu

Zdaniem Moniki Chmielińskiej, prezeski Polskiego Stowarzyszenia Branży Zabawek i Artykułów Dziecięcych, projekt Komisji zawiera zbyt wiele wymagań w kwestiach niemających żadnego wpływu na bezpieczeństwo dzieci.

Z tego powodu nie widzimy w projekcie rozwiązania, które faktycznie zmniejszyłoby liczbę niebezpiecznych zabawek na rynku UE

- komentuje Chmielińska, cytowana przez gazetę. Zwrócono również uwagę, że nowe przepisy oznaczają wyłącznie kolejne obciążenia administracyjne i finansowe dla uczciwych przedsiębiorców. Co więcej, regulacje nie sprawią, że z europejskich rynków znikną przedmioty stanowiące zagrożenie dla dzieci.

Po wprowadzeniu nowych norm laboratoria fizycznie nie będą w stanie tak szybko przetestować wszystkich zabawek, a importerzy testują także towary sprowadzane spoza UE

- podkreśla gazeta. Warto dodać, że według wydziału prasowego Ministerstwa Finansów w resorcie "trwają analizy dotyczące kwestii związanych z ograniczeniem potencjalnej nieuczciwej konkurencji ze strony zagranicznych platform handlu w internecie".

 Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: