Kierowca autobusu umilał sobie pracę. Pasażer od razu zrobił zdjęcie. "Niedopuszczalne zachowanie"

Czy słuchanie kawałów za kierownicą to wykroczenie? Odpowiedź wcale nie jest prosta. Wpis na Facebooku ze zdjęciem kierowcy warszawskiego autobusu podzielił internautów. Sprawą zainteresowały się media, a ZTM zabrał głos w sprawie możliwych konsekwencji dla pracownika.
autobus komunikacji miejskiej w Warszawie (zdjęcie ilustracyjne)
Fot. Jacek Marczewski / Agencja Wyborcza.pl

We wtorek (10 lutego 2026 roku) na grupie ZTM WARSZAWA na Facebooku pojawił się kontrowersyjny post. Opublikowane zdjęcia przedstawiają kierowcę autobusu, który na kokpicie tuż za kierownicą ma ustawiony telefon. Po zbliżeniu obrazu widać na smartfonie włączony kanał z kawałami (m.in. o teściowej). Incydent nagłośnił zbulwersowany zaistniałą sytuacją pasażer. Reakcja internautów była jednak zupełnie inna niż się spodziewał. Głos w sprawie zabrał również rzecznik prasowy ZTM w Warszawie.

Zobacz wideo Media społecznościowe dla dzieci wzmagają klasizm

Prawo o ruchu drogowym a słuchanie żartów. Co mówią o tym przepisy?

Zgodnie z art. 45 ust. 2 pkt 1 Prawa o ruchu drogowym, za używanie telefonu podczas jazdy samochodem grozi mandat 500 zł oraz 12 punktów karnych. Przepis ten skupia się na trzymaniu urządzenia w rękach, czego nie robił kierowca warszawskiego autobusu. Zachowanie mężczyzny bez wątpienia stanowiło jednak zagrożenie dla ruchu. Jak czytamy w zamieszczonym na Facebooku poście, doszło nawet do przejazdu na czerwonym świetle.

Zobacz też: "Misja specjalna" dla kuriera. Kartka na drzwiach podzieliła internet

Co ciekawe, niewiele osób potraktowało tę sprawę poważnie. W sekcji komentarzy znacząca większość wypowiedzi opowiadała się po stronie pracownika ZTM Warszawa.

Przecież on tego nie ogląda, tylko słucha. Nie wiem, czy zauważyłeś konfidencie, ale kierowca w kabinie ma więcej wyświetlaczy, z których korzysta. Ciekawe czy miałeś na tyle odwagi, aby zwrócić mu uwagę osobiście?
Śmiech to zdrowie.
Tacy ludzie powinni mieć bana na komunikacje i jeździć taksówkami albo rowerem. Oczywiście dla jasności mówię o postującym, a nie kierowcy.
Po pierwsze to nie film, że się ogląda tylko chłop sobie kawałów słucha. Dużo lepsze to na poprawę humoru i zabicie rutyny niż słuchanie radia. Miło mu czas mija.

Pomimo wielu gorzkich słów, jakie padły w stronę osoby publikującej ten post, znalazło się również kilku internautów, którzy nie pochwalali zachowania kierowcy.

Nie brońcie patologii, to niedopuszczalne zachowanie kierowcy. Piszę to również jako prowadzący autobus.
Liczę, że zostaną wyciągnięte konsekwencje w stosunku do kierowcy

Sprawą zainteresowali się m.in. dziennikarze Super Expressu, którzy postanowili skontaktować się z warszawskim ZTM. Rzecznik prasowy udzielił im komentarza w tej sprawie.

Kierowcy autobusów muszą uważać. ZTM Warszawa zabrał głos w sprawie

Post zamieszczony na Facebooku odbił się dużym echem w sieci. Łącznie zareagowało na niego ponad 1,5 tys. osób, skomentowało aż 99, a udostępniono go 17 razy. Ponieważ sprawa dotyczy potencjalnego złamania przepisów ruchu drogowego, media postanowiły zapytać firmy przewozowej, jakie konsekwencje spotkają kierowcę. Rzecznik prasowy Zarządu Transportu Miejskiego w Warszawie Tomasz Kunter poinformował dziennikarzy Super Expressu, że za popełnienie wykroczeń drogowych winny odpowie osobiście. Z kolei konsekwencje służbowe może wyciągnąć wobec niego pracodawca.

Źródło: SuperExpress, Facebook

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: