Opóźnione wizyty lekarskie pod lupą. Sąd w Warszawie wydał przełomowy wyrok

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podzielił stanowisko Rzecznika Praw Pacjenta dotyczące opóźnionych wizyt lekarskich. Wydał wyrok, który może zmienić sposób działania przychodni w całej Polsce. Stwierdzono w nim, że godziny wizyt przypisane do pacjentów nie mogą być jedynie orientacyjne. Jeśli placówka regularnie nie dotrzymuje terminów, narusza prawa pacjenta.
Kolejki NFZ - zdjęcie ilustracyjne
Fot. Jakub Orzechowski / Agencja Wyborcza.pl

Frustracja pacjentów sprawiła, że sprawie znacznych opóźnień w wizytach pacjentów w jednej z przychodni zdrowia przyjrzeli się Rzecznik Praw Pacjenta oraz Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. W efekcie został wydany wyrok, który zabrania traktowania godzin wizyt lekarskich jako wskazówki bez pokrycia, a nakazuje realne ich dotrzymywanie przez placówki medyczne. To pierwsza taka decyzja w Polsce.

Zobacz wideo Kryzys w NFZ, szpitale odwołują wizyty. Rząd mówi: pieniędzy nie będzie

Decyzja zapadła. Przychodnie nie powinny naginać godzin wizyt

Wszystko zaczęło się od kontroli Rzecznika Praw Pacjenta Bartłomieja Chmielowca w jednej z placówek medycznych. Jak udało mu się ustalić, w badanym okresie aż 87 z 462 wizyt zostało opóźnionych o ponad godzinę, co daje blisko 20 proc. Ponadto niektórzy pacjenci w ogóle nie byli przyjmowani, ponieważ przesunięcie sprawiło, że lekarz kończył zmianę, zanim zdążyły odbyć się wszystkie zaplanowane wizyty. RPP w wydanej decyzji wskazał, że godziny przyjęć pacjentów przez lekarzy i innych pracowników medycznych nie mogą być orientacyjne. Nakazał więc ukrócenie tych praktyk.

Godziny przyjęcia pacjentów mogą ulegać zmianie w trakcie udzielania świadczeń, lecz przesądzanie z góry o takich zmianach i podawanie pacjentom 'orientacyjnej' godziny przyjęcia świadczy o organizacji procesu bez zachowania należytej staranności i może skutkować ograniczeniem praw pacjentów w zakresie przyjęcia w terminie, o którym pacjent został poinformowany lub brakiem udzielenia świadczenia w ogóle z uwagi na znaczne opóźnienie

- wyjaśnił Bartłomiej Chmielowiec, cytowany przez serwis Fakt.

Wyrok sądu w sprawie opóźnionych wizyt lekarskich. To nie powinno tak wyglądać

Placówka odwołała się do sądu, jednak 27 stycznia 2026 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie podtrzymał stanowisko RPP. W uzasadnieniu wyroku wskazano, że placówki medyczne mają obowiązek tak organizować pracę lekarzy, aby liczba pacjentów oraz zakres udzielanych świadczeń były dostosowane do rzeczywistych możliwości czasowych.

Podmiot powinien tak zorganizować proces udzielania świadczeń zdrowotnych, aby nie dochodziło do opóźnień w przyjmowaniu pacjentów na ustalone godziny wizyt

- czytamy w uzasadnieniu wyroku (sygn. akt V SA/Wa 2871/25). To oznacza, że harmonogram wizyt nie może być tylko formalnym zapisem. Jeśli pacjent zostanie umówiony na konkretną godzinę, to placówka powinna realnie przestrzegać tego terminu. Wyrok oznacza, że przewlekłe opóźnienia w przyjęciach pacjentów i traktowanie godzin jako orientacyjnych mogą być uznane za naruszenie praw pacjenta. W praktyce oznacza to większą presję na placówki w zakresie planowania grafików lekarzy z uwzględnieniem realnego czasu potrzebnego na udzielenie świadczenia.

Dla pacjentów to nie tylko kwestia wygody. Niepunktualne wizyty to utracony czas, stres i często konieczność ponownego przyjścia w innym terminie. Nowy wyrok może więc zachęcić przychodnie do wprowadzenia bardziej realistycznych grafików, lepszej komunikacji oraz systemów informujących pacjentów o zmianach lub przypomnieniach. To także sygnał dla całego systemu. Choć NFZ i placówki często zmagają się z niedoborem personelu i innymi wyzwaniami logistycznymi, prawo pacjenta do terminowej wizyty wciąż pozostaje jednym z fundamentów ochrony zdrowia. Wyrok WSA może stać się precedensem, który w przyszłości będzie cytowany w kolejnych tego typu sporach.

Zobacz też: Aplikacja mObywatel z kolejną funkcją. To ważna ochrona. Już każdy może skorzystać

Sankcje za opóźnienia. To nawet 500 tys. zł

Jak wyjaśnia portal Fakt, kwestia dotrzymywania godzin wizyt nie jest już postrzegana jedynie jako problem organizacyjny, lecz może wiązać się z poważnymi konsekwencjami prawnymi i finansowymi dla podmiotów leczniczych. Jeżeli Rzecznik Praw Pacjenta stwierdzi naruszenie zbiorowych praw pacjentów, ma prawo nie tylko wydać decyzję administracyjną nakazującą zmianę organizacji pracy, ale również nałożyć na przychodnię karę pieniężną. Zgodnie z obowiązującymi przepisami maksymalna wysokość takiej kary sięga aż 500 tys. zł, a konkretną kwotę określa się między innymi na podstawie skali naruszeń, liczby poszkodowanych pacjentów, czasu trwania problemów oraz reakcji placówki na wcześniejsze skargi.

Źródła: pl.wikinews.org, fakt.pl, rynekzdrowia.pl

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: