Wyprawka do przedszkola to temat dość często poruszany na portalach parentingowych, zwłaszcza przy okazji rozpoczęcia roku szkolnego. Rodzice zastanawiają się, co będzie niezbędne dla pociechy. Na listach tych często znajdują się m.in. artykuły papiernicze. Okazuje się jednak, że w przedszkolach publicznych podobne zestawienia powinny wyglądać nieco inaczej.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Czas spędzany przez dzieci w przedszkolu to nie tylko zabawa, ale też i nauka. To z kolei wymaga użycia odpowiednich materiałów. Kto powinien je zapewnić? Według prawa obowiązek ten spoczywa na placówce.
Nauka w publicznych przedszkolach jest bezpłatna. Przypominamy, że zmuszanie rodziców do kupowania książek, kart obserwacji, kart pracy jest nieuprawnionym nakładaniem na rodziców dodatkowych opłat za korzystanie przez ich dzieci z wychowania przedszkolnego
- czytamy w komunikacie opublikowanym przez Ministerstwo Edukacji i Nauki w mediach społecznościowych. Zgodnie z art. 10 ust. 1 ustawy Prawo oświatowe placówki wychowania przedszkolnego mają obowiązek:
Przedszkola publiczne mogą pobierać od rodziców opłaty, ale kwestia ta jest ponownie regulowana przepisami Prawa oświatowego. Dozwolone są jedynie opłaty ustalone przez organ prowadzący za korzystanie z wychowania przedszkolnego w czasie przekraczającym ustalony czas bezpłatnego nauczania, wychowania i opieki nie krótszy niż 5 godzin dziennie. Pobierane jest wówczas nie więcej niż 1,30 złotych za każdą kolejną godzinę. Ponadto rodzice ponoszą opłaty za wyżywienie.
Wymaganie od rodziców, by zaopatrzyli dziecko w kapcie i chusteczki higieniczne, jest uzasadnione, natomiast oczekiwanie, że dostarczą także np. nożyczki, kredki, plastelinę itd. nie znajduje podstawy prawnej. Zatem pobieranie dodatkowych opłat na zakup tzw. wyprawki lub żądanie zakupu "wyprawki" jest niezgodne z prawem
- wyjaśnia resort i podkreśla, że w razie jakichkolwiek wątpliwości rodzice zawsze mogą zwrócić się z prośbą o interwencję w danej sytuacji do kuratora oświaty lub do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.