Temat problemów Poczty Polskiej był poruszany już pod koniec zeszłego roku, o czym pisaliśmy w naszym poprzednim artykule. Wówczas na ten temat wypowiadał się były prezes spółki, Przemysław Sypniewski. Teraz pojawił się także list otwarty Polskich Pocztowców, który rzucił nowe światło na sprawę. Problemy finansowe spółki są na tyle poważne, że otwarcie mówi się w nim o upadłości firmy. Czy można tego jeszcze uniknąć?
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.
Związek Zawodowy Pracowników Poczty (ZZPP) opublikował list otwarty 7 stycznia 2024 roku z prośbą o dalsze udostępnianie.
Po 466 latach, rok 2024 może być ostatnim rokiem działalności Poczty Polskiej, której początki sięgają 1558 roku. Poczta przetrwała zabory, rozbiory, wojny, ale nie wytrzymała 'eksperymentów' zarządzających w ostatnich latach
- czytamy we wstępie listu. W kolejnych akapitach pocztowcy odnoszą się do niedawnych doniesień medialnych o tym, że starty spółki na koniec 2023 roku wynosiły około 700-800 milionów złotych, a to oznacza, że "w lutym 2024 firma może stanąć na progu upadłości". Poruszono przy tym kwestię wynagrodzeń listonoszy:
Spółka podjęła jednostronną decyzję, iż stawka rekrutacyjna i minimalne wynagrodzenie zasadnicze w Spółce od 1 stycznia 2024 roku wynosi 4 023 zł.
Jest to zatem o 219 złotych mniej niż wynagrodzenie minimalne, które obecnie obowiązuje. Zgodnie z treścią listu na poziomie najniższej krajowej lub poniżej tej kwoty będzie zarabiać około 80 proc. pracowników, a ogółem zagrożonych likwidacją jest 63 tysiące miejsc pracy. Jednocześnie Pocztowcy podkreślają, że upadku firmy można uniknąć, o ile natychmiastowo zostaną podjęte odpowiednie kroki.
W liście otwartym polskich pocztowców wymieniono pięć obszarów, na których należy się skupić.
Pełna treść listu otwartego wraz z wersją dokumentu do pobrania dostępne są na stronie ZZPP.