Policjanci dali bezdomnemu hot-doga. Chcieli, by przyznał się do przestępstw, których nie popełnił

Wrocławska policja na świeczniku. W programie "Państwo w Państwie" ujawniono, że funkcjonariusze mieli wykorzystać bezdomnego zmagającego się z problemami psychicznymi do poprawy własnych statystyk. Przypisali mu 26 przestępstw, których nie popełnił. Ten miał potwierdzić tę wersję wydarzeń w zamian za "hot-doga ze stacji".
Hot-dog za zeznania? Tak wrocławska policja poprawia statystyki - zdjęcie ilustracyjne
Łukasz Cynalewski-Agencja Wyborcza.pl/bhofack2-Istock.com

Mężczyzna został zatrzymany pod zarzutem włamania do samochodu, jednak ostatecznie przypisano mu aż 26 innych przestępstw. Jak podaje portal Rzeczpospolita, prawdopodobnie to zły stan psychiczny 35-latka umożliwił funkcjonariuszom przypisanie mu niewykrytych dotychczas przestępstw i zamknięcie zalegających spraw. Jeden z policjantów zdradził, że ten przyznał się do winy pod naciskiem służb

Zobacz wideo Jakie kwoty wyłudzają grupy przestępcze?

Przyznał się do winy za hot-doga ze stacji. Policja "dokooptowała" mu zarzuty 

Bezdomny 35-latek zeznał na swoją niekorzyść, a policjanci z Wrocławia sporządzili akt oskarżenia, który później został przez niego podpisany. Tym samym zgodził się na karę trzech lat pozbawienia wolności. Sprawa naprała rozpędu, gdy anonimowy funkcjonariusz tamtejszej policji wyznał, że mężczyzna został wykorzystany w celu poprawienia statystyk

Dopadliśmy gościa za włamanie do samochodu. Widzimy, że gość jest nienormalny. Dobra, okej. Wygrzebcie mi włamania do samochodów w ostatnim czasie. I w ten sposób się dokooptowuje zarzuty. Idealnymi takimi sprawami są sprawy, gdzie nie ma monitoringu, gdzie nie ma śladów

- mówił jeden z funkcjonariuszy, cytowany przez serwis Wprost. Co najciekawsze, mężczyzna miał zgodzić się na takowe zeznania w zamian za hot-doga

Przyznał się za hot-doga ze stacji

- dodał policjant. Osoba, która stawiała zarzuty, miała doskonale wiedzieć o chorobie psychicznej zatrzymanego 35-latka. Jednak nie uwzględniła tego w protokołach, aby nie wydłużać i komplikować procedur. Mężczyzna miał być zatrzymywany kilkukrotnie, aby mógł wysłuchać konkretnych zarzutów i złożyć kolejne zeznania. Sprawa nabrała takiego rozgłosu, że zainteresował się nią również słynny prawnik z TikToka

Wrocław: Policja wykorzystała bezdomnego, aby zamknąć stare sprawy. To nie przymus, tylko zwykła uprzejmość 

Do historii z Wrocławia odniósł się prawnik Marcin Kruszewski. Jego zdaniem - jak zresztą wielu innych osób - sytuacja jest skandaliczna i brzmi nieprawdopodobnie. Zaznacza, że portal Rzeczpospolita sam używa określenia "najprawdopodobniej", powołując się jedynie na zeznania swojego informatora

Jednak mając świadomość kontrowersji i nadużyć, jakie miały miejsce na Dolnym Śląsku, nie powinno się to wydawać dużym zaskoczeniem

- zauważa Kruszewski. Zaznacza również, że jeśli w tej sytuacji znajdą się winni, to z pewnością nie unikną surowej kary. Na ten moment szczegóły sprawy nie są znane, lecz warto wspomnieć, że policja z Wrocławia zaprzecza, że hot dog miał nakłonić bezdomnego do przyznania się do winy. To była zwykła uprzejmość funkcjonariusza obecnego podczas zatrzymania. 

Ten człowiek został zatrzymany. Przyszedł akurat policjant, który zapytał, czy komuś coś kupić na stacji Orlen, bo akurat tam idzie. Któryś z policjantów powiedział, że chce hot doga. Ten pan, który był właśnie przesłuchiwany, powiedział: 'a ja jestem głodny i chciałbym hot doga'. I ten policjant uznał, że, skoro nie sprawia problemów i współpracuje, to z czysto ludzkim odruchem kupi mu jedzenie

- tłumaczy kom. Wojciech Jabłoński z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, cytowany przez "Gazetę Wrocławską". 

Więcej o: