Narodowy Bank Polski (NBP) wielokrotnie ostrzegał, że wymiana niektórych banknotów jest koniecznością. Choć obecnie takie środki płatnicze wydane są bezterminowo, pewne sytuacje sprawiają, że te tracą swoją ważność. Wówczas sprzedawca ma prawo odmówić ich przyjęcia. To jednak nie oznacza nieodwracalnej straty dla osoby, która ma je w swoim portfelu. Co powinna z nimi zrobić? Odpowiedź zna NBP.
Aktualnie w Polsce w obrocie są banknoty oraz monety, które nie mają terminu ważności. Można posługiwać się nimi bez żadnych ograniczeń. Warunek jest jeden - nie powinny być uszkodzone. Mimo że zazwyczaj lekko naderwanym banknotem lub porysowaną monetą wciąż można zapłacić za zakupy, w przypadku większych wad sprawa nieco się komplikuje. W takiej sytuacji sprzedawca ma prawo odmówić przyjęcia pieniędzy. Wszystko dlatego, że - jak wskazuje Narodowy Bank Polski - takie środki płatnicze formalnie tracą ważność. Co więcej, klienci także mogą odmówić przyjęcia banknotów czy monet, które są:
Sprawdź także: ZUS czeka na wyjaśnienia. Z powodu błędów odrzucono tysiące wniosków
Wówczas jedynym ratunkiem jest wymiana. Jej zasady są regulowane natomiast przez zarządzenie nr 31/2013 Prezesa Narodowego Banku Polskiego z dnia 17 grudnia 2013 roku w sprawie szczegółowych zasad i trybu wymiany znaków pieniężnych, które wskutek zużycia lub uszkodzenia przestają być prawnym środkiem płatniczym na obszarze Rzeczypospolitej Polskiej.
Wymiana banknotów jest bezpłatna i można dokonać jej w kasie dowolnego banku działającego w Polsce. W przypadku, gdy pieniądze zostały zniszczone w znacznym stopniu, sprawa wygląda jednak inaczej. Wtedy niezbędne jest złożenie w banku odpowiedniego wniosku, który wraz z pieniędzmi zostanie przesłany do Centrali NBP. Zgodnie z rozporządzeniem Prezesa Narodowego Banku Polskiego:
100 proc. wartości nominalnej otrzymamy również, gdy wymianie podlega moneta, która jest w jednym kawałku - posiada zarówno rdzeń, jak i pierścień. Sam rdzeń lub pierścień oznacza zaś, że bank przyzna nam 50 proc. wartości nominalnej.
Dziękuje my, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.