Janusz Cieszyński jest obecnie posłem na Sejm X kadencji, a w latach 2018-2020 pełnił funkcję podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia. Dziś wypowiada się raczej krytycznie o działaniach resortu. Chodzi konkretnie o absurdalną sytuację związaną z wynagrodzeniem lekarza w szpitalu w Koszalinie. Wprowadzenie nowych wycen procedur medycznych nazywa wprost podwyżką dla niego. Eksperci nie do końca jednak się zgadzają z taką oceną.
Wspomniany powyżej temat został poruszony na platformie x.com 22 grudnia 2025 roku.
Lekarz zarabia 2830 zł za godzinę. Ministerstwo Zdrowia chce mu dać podwyżkę
- zaczyna swój post Janusz Cieszyński. Następnie przypomina, że o sprawie koszalińskiego lekarza donosił już kilka miesięcy temu. Jest to specjalista od leczenia bólu, który wystawia comiesięczne faktury na 200-300 tysięcy złotych. Podana stawka godzinowa została wyliczona na podstawie dokumentacji księgowej i ewidencji czasu pracy szpitala MSWiA w Koszalinie z pierwszego półrocza tego roku, załączonej do posta. Cieszyński zaznaczył, że lekarz w tym czasie realizował głównie zabiegi kriolezji i termolezji. Polegają one na użyciu wysokiej lub niskiej temperatury do zniszczenia nerwów odpowiedzialnych za przewlekły, dokuczliwy ból, który nie poddaje się innemu leczeniu.
W ramach 'urealniania' wycen podlegająca MZ Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji zaproponowała... podniesienie wycen kriolezji i termolezji o 5 proc.
- przekazuje Cieszyński. Owe pięć procent ma być podwyżką dla lekarza. Zdaniem niektórych jest to jednak nadmierne uproszczenie sytuacji.
Zobacz też: Polacy wciąż biorą "bigosowe" L4. Wolna Wigilia tego nie powstrzyma
Wirtualna Polska dotarła do kilku specjalistów, których spytała o przedstawioną sytuację. Anestezjolog Damian Patecki przyznał, że kriolezja i termolezja to zabiegi, które czasami muszą być wykonywane kilkukrotnie.
Przy odrobinie szczęścia taka procedura pozwala pacjentowi pozbyć się dolegliwości, ale czasami, by była skuteczna, trzeba ją powtarzać
- tłumaczył w rozmowie z portalem lekarz i członek Naczelnej Rady Lekarskiej. Nie zmienia to jednak faktu, że dotąd ich wycena była na tyle niska, że placówkom po prostu nie opłacało się ich wykonywać w ramach NFZ. Ponadto przeprowadza się je stosunkowo rzadko. Problemem w sprawie przedstawionej przez posła Cieszyńskiego może być zatem coś innego.
Być może sam lekarz lub poradnia naciągają NFZ, pisząc, że wykonali kriolezję i termolezję, podczas gdy naprawdę wykonali inne, gorzej wycenione, świadczenie medyczne. W takim wypadku należy jednak przeprowadzić kontrolę NFZ, a nie potępiać AOTMiT-u za rozrzutność
- komentował dla WP lekarz pracujący z pacjentami z przewlekłym bólem (rozmówca prosił o zachowanie anonimowości).
Źródło: x.com, portal.abczdrowie.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.