Nowe unijne przepisy wynikające z Pakietu Mobilności zrównują transport lekki z ciężkim w zakresie czasu pracy kierowców. Dla wielu firm to prawdziwa rewolucja organizacyjna, a dla części - realne zagrożenie dla dalszego funkcjonowania na rynku międzynarodowym. Branża doskonale pamięta, jak wyglądała wymiana tachografów w ciężarówkach. I nie są to dobre wspomnienia.
Od 1 lipca 2026 roku wszystkie lekkie pojazdy wykorzystywane w transporcie międzynarodowym i kabotażu będą musiały posiadać tachografy. Nowe regulacje obejmą także zestawy z przyczepami, jeśli ich łączna masa przekroczy 2,5 tony. Z obowiązku wyłączone zostaną przewozy krajowe, jednak dla firm działających na europejskich trasach to raczej niewielkie pocieszenie.
Branża transportu lekkiego stoi przed dużym wyzwaniem organizacyjnym, czyli koniecznością dostosowania się do tych samych przepisów czasu pracy kierowcy, które obowiązują w transporcie ciężkim. Widzimy tu ogromny niepokój i ciężkie do przewidzenia konsekwencje biznesowe
- mówi Tomasz Czyż, główny ekspert do spraw rozwiązań technologicznych w Grupie Eurowag.
Montaż tachografu to wydatek rzędu 4-5 tysięcy złotych za sztukę. Dla firm posiadających kilka lub kilkanaście busów oznacza to poważne obciążenie finansowe. Tym bardziej że branża pamięta problemy z wymianą urządzeń w ciężarówkach. W Polsce proces ten przebiegał bardzo wolno. 19 sierpnia 2025 roku był dniem granicznym dla przewoźników. Od tego momentu w ruchu międzynarodowym wymagane były inteligentne tachografy. Problem w tym, że około 25 procent przedsiębiorstw nie zdążyło z wymianą sprzętu. Skutek? Czasowa utrata możliwości realizowania przewozów międzynarodowych. Dopłaty pojawiły się dosłownie na ostatnią chwilę, a nabór wniosków ruszył kilka miesięcy po wejściu obowiązku w życie.
Polska flota międzynarodowego transportu lekkiego liczy dziś około 40 tysięcy pojazdów. Z danych Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, które pochodzą z 2024 roku wynika, że wypis z licencji posiadało dokładnie 37 822 busy. Dla porównania - w transporcie ciężkim takich pojazdów było ponad 300 tysięcy. Rynek rozwija się dynamicznie i rośnie w tempie kilku tysięcy aut rocznie. Busy od lat obsługują przewozy pilnych i wartościowych ładunków, takich jak elektronika, kosmetyki czy odzież. Sprawdzają się tam, gdzie kluczowe są czas i dostępność, a nie wyłącznie czysta ekonomia. Do tej pory brak tachografów ułatwiał pracę przewoźnikom i pozwalał na dużą elastyczność. Nowe przepisy odbierają im ten atut.
Obowiązek powstanie z dniem 1 lipca 2026 r. i będzie on dotyczył międzynarodowego transportu rzeczy i przewozów kabotażowych. Powyższe wynika wprost z art. 2 ust. 1 lit. aa) rozporządzenia (WE) nr 561/2006, w myśl którego niniejsze rozporządzenie ma zastosowanie do przewozu drogowego od dnia 1 lipca 2026 r. - rzeczy w międzynarodowym transporcie drogowym lub kabotażowym, gdy dopuszczalna masa całkowita pojazdów łącznie z przyczepą lub naczepą przekracza 2,5 tony
- czytamy na stronie gov.pl
Źródło: wnp.pl. money.pl
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.