Wiosna to czas porządków nie tylko w domach, ale i w miejskiej infrastrukturze. Samorządy w całej Polsce coraz częściej sięgają po nowoczesne metody kontroli sieci kanalizacyjnej. Jedna z nich budzi szczególne emocje, bo jej efekty widać gołym okiem. Pojawiający się dym szybko pokazuje, gdzie instalacje działają nieprawidłowo.
Zadymianie kanalizacji to metoda, która pozwala szybko znaleźć nieszczelności i błędne podłączenia. Do rur wtłaczany jest biały, nietoksyczny dym, który wydostaje się w miejscach uszkodzeń lub nielegalnych przyłączy. Jeśli pojawi się na powierzchni, na przykład przy rynnach lub kratkach, oznacza to nieprawidłowe podłączenie instalacji.
Jak informuje gmina Luzino, zgodnie z przepisami odprowadzanie wód opadowych, roztopowych i drenażowych do kanalizacji sanitarnej jest zabronione. Niestety część właścicieli domów nie zdaje sobie z tego sprawy lub o tym zapomina. Taki system jest przystosowany wyłącznie do ścieków bytowych i ma mniejszą przepustowość. Podczas intensywnych opadów większe ilości wody mogą przeciążyć instalację i doprowadzić do poważnych uszkodzeń. W efekcie rosną koszty utrzymania systemu, które ponoszą wszyscy mieszkańcy.
Problem ten nasila się szczególnie wiosną i latem, gdy pojawiają się ulewne deszcze. Wtedy każda nielegalna instalacja zwiększa ryzyko zalania i awarii. Dlatego gminy coraz częściej decydują się na kontrole, które mają ograniczyć to zjawisko.
Akcje zadymiania prowadzone są w wielu miejscowościach, między innymi w Wilamowicach, Kamieniu Pomorskim czy Libiążu, choć nie odbywają się jednocześnie w całym kraju. Zazwyczaj mieszkańcy są wcześniej informowani o planowanych działaniach poprzez strony internetowe i media społecznościowe. W przypadku wykrycia nieprawidłowości właściciel posesji otrzymuje wezwanie do ich usunięcia.
Nieprawidłowe odprowadzanie wód opadowych to nie tylko problem techniczny, ale też naruszenie przepisów.
Za nielegalne podłączenie rynny do kanalizacji sanitarnej grozi grzywna do 10 tysięcy złotych. W skrajnych przypadkach nawet kara ograniczenia wolności. Oczywiście nie mówię, że zamierzamy karać, natomiast na pewno będziemy sprawdzać
- zaznaczył w rozmowie z Radiem Bielsko Kazimierz Cebrat, burmistrz Wilamowic (woj. śląskie). To nie pierwszy raz, kiedy władze miasta decydują się na taką formę kontroli. Jest ona bowiem przeprowadzana regularnie od kilku lat.
Z kolei w marcu kontrola z wykorzystaniem tzw. zadymiania technicznego przeprowadzona przez Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej odbyła się w Kamieniu Pomorskim.
Pracownicy PGK zapowiadają, że tego typu działania będą prowadzone systematycznie i obejmą kolejne części miasta oraz gminy Kamień Pomorski
- czytamy na portalu kamienskie.info.
Źródła: muratordom.pl, portalsamorzadowy.pl, kamienskie.info, radiobielsko.pl, samorzad.gov.pl