Wędkarski rekord Polski. Z wody wyciągnięto rybę, która ważyła 61,10 kg. Walka z nią nie była łatwa

Złowienie największej ryby w Polsce to marzenie wielu wędkarzy. Niektórzy z nich polują na taki okaz przez długi czas. Czasami jednak uda się zapisać w historii polskiego wędkarstwa niemal przypadkowo. Tak było i tym razem, a ryba rekordzistka to tołpyga. Walka z nią trwała prawie godzinę.
Tołpyga (zdj. ilustracyjne)
Fot. Iwona Burdzanowska / Agencja Wyborcza.pl

Wspomniany rekord dotyczy tołpygi i został on pobity przez Grzegorza Marcinkiewicza, który swoją pasją do łowienia ryb dzieli się z internautami w mediach społecznościowych. Jego kanał na portalu YouTube o nazwie "Wyhaczone" subskrybuje ponad 21 tysięcy osób, natomiast profil na Instagramie ma prawie siedem tysięcy obserwujących. To właśnie tu pojawiła się informacja o złowionym gigancie.

Zobacz wideo Zabójczy pocałunek ryby. Wędkarz niemal przypłacił go śmiercią

Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl.

Wypad na ryby zamienił się w niezapomnianą przygodę. Walka była zawzięta

Wypad na ryby zakończony złowieniem rekordowej tołpygi miał miejsce 4 września 2021 roku. Początkowo nic nie wskazywało na to, że branie tego dnia będzie wyjątkowo dobre.

W sobotni poranek wybrałem się nad Odrę z zamiarem łowienia sandaczy. Pogoda była piękna, było ciepło, słonecznie i bezwietrznie. Na wodzie nic się nie działo, rzut za rzutem bez brania. Obławiałem podwodną górkę, licząc na łut szczęścia. W pewnej chwili poczułem delikatne uderzenie, branie jednak przespałem i ryba nie została dobrze wcięta. W tym samym rzucie odnotowałem jeszcze dwa podbicia. Drugie zakończyło się braniem

- relacjonował później obecny rekordzista cytowany przez "Wiadomości Wędkarskie". Ryba następnie odpłynęła na około 40-50 metrów w kierunku brzegu, gdzie stali inni wędkarze. Grzegorz z kompanem wsiedli więc do pontonu i ruszyli w pogoń. Walka była jednak zacięta i niewiele brakowało, aby tołpyga wygrała to starcie.

 

Złowioną rybą była gigantyczna tołpyga. Rekord Polski został jednoznacznie pobity

Grzegorz wspomina, że ogromną rolę w pobiciu rekordu odegrały osoby towarzyszące mu w tym zdarzeniu.

Bardzo fajnie zachowali się panowie stojący na brzegu, ponieważ starali się utorować nam drogę, żebyśmy mieli szansę na to, aby walczyć z tą rybą. [...] Krzysiek cały czas mnie motywował, bo już miałem dosyć. Wiedziałem, że zaraz muszę być w pracy i niewiele czasu nam zostało. [...] Myśleliśmy, że to jest sum. Cały czas trwała między nami debata na temat tego, jaki rozmiar może mieć ten sum

- przyznał mężczyzna w filmiku opublikowanym na swoim kanale. Po 45 minutach ku zdziwieniu wszystkich okazało się jednak, że ryba była nie sumem, ale tołpygą. Udało się także wyciągnąć ją na brzeg w celu zmierzenia i udokumentowania wszystkiego na zdjęciach. Tołpyga miała 142 centymetry długości i ważyła 61,1 kilograma. Oznacza to, że pobiła ona rekordy Polski zarówno pod względem rozmiaru, jak i wagi. Poprzednie wyniki wynosiły odpowiednio 133 centymetry i 59,5 kilograma. Jasny kolor ryby mógłby sugerować, że była ona albinosem, ale w rzeczywistości była to ryba palomino. Łatwo jest rozpoznać to po oczach. Albinos ma oczy czerwone, a palomino czarne.

Na koniec należy podkreślić, że gigantyczna tołpyga na lądzie przebywała tylko podczas pomiarów i sesji zdjęciowej, a po odhaczeniu wszystkich formalności została bezpiecznie wypuszczona na wolność.

 
Więcej o: