Na obserwację tego zjawiska naukowcy przygotowywali się z dużym wyprzedzeniem. Liczyła się pogoda, odpowiednie miejsce i sprzęt, który pozwoliłby wykorzystać krótką okazję do badań. 30 czerwca 1954 roku nie wszystko poszło jednak zgodnie z planem. Chmury utrudniły pracę części zespołów, dlatego szczególnego znaczenia nabrała wyprawa zorganizowana w powietrzu.
Pas całkowitego zaćmienia przebiegał przez znaczną część świata. Prowadził od północnych obszarów Stanów Zjednoczonych przez Kanadę, Grenlandię, okolice Islandii i Skandynawię. Następnie dotarł do Polski, a później przesuwał się dalej w stronę Azji. W naszym kraju pełne zakrycie tarczy słonecznej można było zobaczyć jedynie na niewielkim obszarze. Całkowite zaćmienie wystąpiło między innymi w Suwałkach i Sejnach, natomiast w pozostałych regionach Polski było częściowe.
Do badań nad zaćmieniem zaangażowano kilka zespołów rozmieszczonych w różnych punktach obserwacyjnych. Łącznie uczestniczyło w niej około 50 osób, jednak warunki pogodowe były bardzo zróżnicowane i nie wszędzie sprzyjały działaniom. W niektórych miejscach chmury utrudniały prowadzenie pomiarów, natomiast w Sejnach niebo było na tyle pogodne, że możliwe stały się obserwacje amatorskie. Najdłużej zaćmienie można było oglądać w Poluńcach.
Jedną z ekspedycji przygotowali astronomowie Uniwersytetu Warszawskiego. Jej inicjatorami byli Konrad Rudnicki i Maciej Bielicki. Zespół otrzymał do dyspozycji wojskowy samolot, dzięki czemu mógł znaleźć się ponad warstwą chmur. Na pokład zabrano między innymi koronograf, czyli urządzenie przeznaczone do obserwacji otoczenia Słońca. Badania prowadzono na wysokości około 5200 metrów przy otwartych oknach samolotu.
W wyprawie Uniwersytetu Warszawskiego uczestniczył specjalny wysłannik Polskiego Radia. Dzięki jego pracy zachował się szczegółowy zapis tego, jak wyglądała ekspedycja z perspektywy jej uczestników. Reporter opisywał warunki panujące wysoko nad ziemią oraz pracę astronomów. Zmiana ciśnienia spowodowała wyciek atramentu z jego wiecznego pióra, dlatego kolejne notatki musiał wykonywać ołówkiem.
Problemy z pisaniem były tylko jednym z utrudnień. Na pokładzie robiło się zimno, a uczestnicy korzystali z tlenu. Najważniejsza pozostawała jednak praca naukowców. Całkowite zasłonięcie jasnej tarczy pozwoliło im obserwować koronę słoneczną. Dostrzegalne były również perły Baily'ego. Są to jasne punkty powstające wtedy, gdy światło przedostaje się przez nierówności na powierzchni Księżyca.
Znaczenie wydarzenia z 1954 roku najlepiej pokazuje kalendarz astronomiczny. Było to jedyne całkowite zaćmienie Słońca widoczne z terytorium Polski w całym XX wieku. Oznacza to, że mieszkańcy Suwalszczyzny znaleźli się wówczas w wyjątkowym miejscu i czasie. Kolejne całkowite zaćmienie widoczne z Polski nastąpi dopiero w 2135 roku.
Źródła: wikipedia.org, polskieradio24.pl.