Tony Halik był cenionym podróżnikiem i dziennikarzem, którego Elżbieta Dzikowska po raz pierwszy ujrzała w telewizji. Wtedy jeszcze nie wiedziała, że mężczyzna stanie się, na początku zakazaną, miłością jej życia. Choć wiele lat później zwracali się do siebie publicznie "mężu" i "żono", to dopiero niedawno wyszło na jaw, że małżeństwem nigdy nie byli. Teraz wiemy, dlaczego ukrywali ten fakt.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Kiedy Elżbieta Dzikowska miała możliwość spotkania Toniego Halika na żywo, ten szybko ją oczarował. Jak sama później nie raz wspominała, mężczyzna nie był w jej typie, ale imponowała jej wiedza i sposób bycia podróżnika.
Nie był szczególnie przystojny, ale miał niesamowity urok i poczucie humoru. Także inteligencję i niebywały talent organizacyjny.
– mówiła historyczka. Uczucie do oryginalnego dziennikarza było jednak na tyle silne, że Dzikowska postanowiła odejść od swojego męża po 17 latach małżeństwa i związać się na długie lata z Halikiem. Również zawodowo. Para rozpoczęła bowiem własny program "Pieprz i wanilia", w którym opowiadali o wspólnych wyprawach do różnych zakątków świata. Razem zrealizowali około 300 filmów dokumentalnych dla Telewizji Polskiej. Będąc w towarzystwie, określali się szczęśliwym małżeństwem. Prawda była jednak zgoła inna.
Elżbieta Dzikowska i Tony Halik przez lata uchodzili za naprawdę zgrane małżeństwo. Dziennikarz opowiadał nie raz, gdzie się pobrali oraz jak wyglądało ich wesele. Niestety barwne opisy były tylko kłamstwem, bowiem para nigdy nie sformalizowała swojego związku i dopiero wiele lat po śmierci podróżnika, jego ukochana ujawniła prawdę. Okazało się, że tak naprawdę nigdy nie powiedzieli sobie sakramentalnego "tak".
Nigdy o tym nie mówiłam, bo Tony'emu sprawiłoby to przykrość... Nie byliśmy małżeństwem. On wszędzie powtarzał, że jesteśmy po ślubie, a ja temu nie zaprzeczałam. W jakimś wywiadzie powiedział nawet, gdzie braliśmy ślub i co było na stole weselnym. Tony bardzo się krępował, że żyliśmy w nieformalnym związku.
– wyznała Dzikowska na łamach książki "Tu byłem. Tony Halik" autorstwa Mirosława Wlekłego. Powód, dla którego nie zdecydowali się na ślub, jest jednak jeszcze bardziej zaskakujący. Okazuje się, że para nie miała takiej możliwości. Tony Halik był wówczas mężem francuskiej sanitariuszki, Pierrette Andrée Courtin, z którą doczekał się syna, Ozany. To właśnie ze względu na niego nigdy nie wystąpił o rozwód, choć nie utrzymywał już bliskich relacji z jego matką.