Bibuła kusi, bo jest tania, dostępna i daje efekt niemal od razu. Nie trzeba umawiać się do fryzjera ani decydować na trwałą koloryzację. Problem w tym, że efekt zależy od koloru włosów, ich kondycji i tego, jak mocny pigment wybierzesz. Na jasnych, rozjaśnianych i zniszczonych pasmach kolor może złapać intensywniej, ale też bardziej nierówno. A wtedy zabawa z kolorem przestaje być taka beztroska.
Najładniejszy i najbardziej widoczny efekt bibuła daje zwykle na jasnych włosach. Blond pasma łatwiej przyjmują pigment, dlatego kolor może wyjść intensywny nawet po krótkim kontakcie. Brunetki zobaczą raczej subtelniejszą poświatę, ale jednocześnie mają mniejsze ryzyko ostrych plam. Najbardziej problematyczne są włosy suche, rozjaśniane, wysokoporowate i zniszczone, bo mogą chłonąć barwnik nierówno i trudniej go później wypuścić. Szczególnie ostrożnie warto podchodzić do granatów, niebieskości i mocnej czerwieni. Niebieskie odcienie potrafią wypłukiwać się w zielonkawe tony, a te bywają naprawdę uparte.
Kolor po bibułkowej koloryzacji zwykle znika po kilku dniach albo po kilku myciach, często już po pierwszym użyciu szamponu robi się dużo mniej widoczny. Nie jest to jednak reguła dla wszystkich. Intensywne barwy mogą zostać dłużej, zwłaszcza na porowatych końcówkach. Im częściej myjesz włosy i im mocniejszego szamponu używasz, tym szybciej kolor powinien się wypłukiwać, ale przy zniszczonych pasmach może schodzić nierówno. Sama bibuła nie działa jak trwała farba chemiczna, ale pocieranie i owijanie delikatnych końcówek może je mechanicznie osłabić. Dlatego lepiej traktować ten patent jako jednorazową zabawę, a nie regularną metodę koloryzacji.
Najbezpieczniej zacząć od małego pasma albo samych końcówek. Włosy trzeba rozczesać, podzielić na cienkie sekcje, a wybrany kawałek bibuły namoczyć w ciepłej wodzie. Potem można owinąć nim suche lub lekko wilgotne pasmo i zostawić na kilka minut, aż pigment zacznie się przenosić. Przy ombre bibułę przykłada się tylko do końcówek, przy pasemkach do wybranych kosmyków, a przy większej zmianie można przygotować miskę z ciepłą wodą i barwnikiem z bibuły. Rękawiczki są obowiązkowe, bo pigment łatwo brudzi dłonie, szyję i skórę przy linii włosów. Przy pierwszym podejściu lepiej wybrać róż lub fiolet niż bardzo ciemny granat czy mocną czerwień. A jeśli barwnik zostawi ślady na skórze, tłusty krem może pomóc je delikatnie rozpuścić.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google