To małopolskie miasto było niegdyś uznawane za stolicę Węgier. Niewielu zna jego wyjątkową historię

Historia Polski wielokrotnie łączyła się z dziejami innych państw. Sojusze i wojny to jednak nie wszystko. Pewne małopolskie miasto odegrało bardzo znaczącą rolę w węgierskich walkach o tron. Stanowiło schronienie dla wygnanego króla, który zadbał o swój azyl jak o własny kraj.

Miasto Tarnów powstało na terenie wsi rycerskiej Tarnów Wielki, którą po raz pierwszy wspomniano w 1309 roku w "Żywocie błogosławionej Kingi" autorstwa Jana Długosza. Ulokowano je na prawie magdeburskim i to właśnie wtedy zaczęto budować mury, domy, kościoły i okazały zamek. Tarnów leżał w Małopolsce, początkowo stanowił część ziemi krakowskiej, a później przyłączono go do ziemi sandomierskiej. Choć miasto najszybciej rozwijało się w XIV wieku, to największe znaczenie miało dopiero po 1500 roku. To właśnie wtedy Tarnów został "stolicą" Węgier.

Zobacz wideo Czy po podwyżkach cen biletów taniej podróżuje się pociągiem, czy samochodem?

Zainteresował Cię ten temat? Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl

Wygnany król Węgier zamieszkał w Tarnowie. To tu otrzymał schronienie

Historycy do dziś próbują ustalić, czy Tarnów rzeczywiście był niegdyś stolicą Węgier. Wskazuje na to fakt, że w XVI wieku w mieście rezydował król Jan Zapolya, którego wypędzono ze swojego kraju. W 1526 roku został wybrany przez zgromadzenie szlacheckie w Tokaju na następcę węgierskiego tronu po śmierci  Ludwika II Jagiellończyka, który poległ w bitwie pod Mohaczem. Nie zdążył jednak nacieszyć się swoją rolą, ponieważ zaledwie dwa miesiące później magnaci z rodu Frangepán zdecydowali, że nowym królem zostanie młodszy brata cesarza Karola V -  arcyksiążę Austrii Ferdynand Habsburg. To wywołało wojnę domową, w wyniku której Jan Zapolya musiał uciekać z kraju. Najpierw schronił się u hetmana polnego koronnego Marcina Kamienieckiego w Odrzykoniu, skąd wysyłał listy do polskich magnatów, by zaprosić ich na sejmik do Tarnowa. Miał nadzieję, że w ten sposób otrzyma poparcie w walce o tron.

Zapolya hojnie odwdzięczył się za gościnę. Zadbał o Tarnów najlepiej jak umiał

Jan Zapolya udał się do Tarnowa w 1528 roku. Jan Tarnowski zaprosił go do swojego zamku, gdzie przez kolejne pół roku król Węgier starał się o odzyskanie korony wśród polskich panów, Francuzów, a nawet papieża. Wówczas mógł zarządzać całym zamkiem, a nawet i miastem, co nie spodobało się Ferdynandowi. Jan Zapolya nie zamierzał jednak rezygnować z gościny, a nawet odwdzięczył się za nią stawiając piękny ołtarz w kościele kolegiackim, który niestety nie przetrwał do dziś. Ponadto podarował hetmanowi złotą tarczę i buławę, a miastu nadał przywilej, w wyniku którego mieli otrzymywać dochód z ceł handlowych płaconych dotychczas przez mieszczan tarnowskich w Koszycach i innych węgierskich komorach celnych. Po zawarciu umowy z sułtanem tureckim Solimanem Jan Zapolya ruszył z wojskiem na Węgry i w bitwie pod Sarospatak pokonał Ferdynanda. Władcy podpisali w 1538 roku pakt, na mocy którego podzielili kraj na dwie części - południowo-zachodnie strony były zarządzane przez habsburskiego króla, a Zapolya otrzymał północ i wschód. W umowie zawarto zapis, według którego Ferdynand przejmie panowanie nad całym krajem, jeśli Zapolya umrze nie zostawiając męskiego potomka. Wygnany król rzeczywiście zmarł niedługo później, bo już w 1540 roku, jednak Habsburg nie dostał tego, co chciał. Jan Zapolya poślubił w 1539 roku Izabelę Jagiellonkę, która urodziła mu syna - Jana Zygmunta.

Więcej o:
Copyright © Agora SA