Chwile grozy w pociągu PKP Intercity. Zerwana sieć i zapach spalenizny. Pasażerów trzeba było ewakuować

Tak w oczach pasażerów wyglądało zderzenie pociągu relacji Kraków Główny - Gdynia Główna z uszkodzoną siecią trakcyjną. Ta została zerwana, a słup padł prosto na skład. Ponad 200 podróżujących czekało na ewakuację w maszynie, w której można było wyczuć swąd spalenizny. Na szczęście pomoc przyszła szybko.
Chwile grozy w pociągu PKP. Zerwana sieć, zapach spalenizny i ewakuacja - zdjęcie ilustracyjne
Monitor Życia/X.com

Jak informowaliśmy w poprzednim artykule, do nietypowego zdarzenia doszło we wtorek 25 czerwca 2024 roku na wysokości miejscowości Gąsiorki nieopodal Tczewa. Tam około godziny 19:00 pociąg IC Piast relacji Kraków Główny - Gdynia Główna zerwał uszkodzoną sieć trakcyjną, przez co słup trakcyjny uderzył w skład. Pociąg nagle stanął, a wtedy 220 znajdujących się na pokładzie pasażerów poczuło nieprzyjemny zapach spalenizny. Chwilę później wszyscy musieli zostać ewakuowani. 

Zobacz wideo Karnowski: PKP CARGO jest teraz o 90 proc. mniej warte niż w grudniu 2015 r.

Pociąg PKP Intercity zerwał sieć trakcyjną. Pasażerowie zaczęli panikować, bo poczuli smród spalenizny 

Informacje o zdarzeniu potwierdziła oficer prasowy z Komendy Powiatowej Policji w Tczewie - sierżant Katarzyna Ożóg.

Dziś przed godziną 20:00, doszło do uszkodzenia sieci trakcyjnej, co uniemożliwia przejazd koleją. Policjanci na miejscu koordynowali przesiadkę pasażerów do podstawionego pociągu. Utrudnienia na tej trasie kolejowej mogą potrwać nawet do 2 w nocy 

- wyjaśniła wówczas Katarzyna Ożóg z KPP w Tczewie na łamach serwisu RMF FM. Choć z doniesień medialnych wynika, że skomplikowana akcja ewakuacyjna została przeprowadzona pomyślnie i nikomu nic się nie stało, dla pasażerów były to niezwykle stresujące chwile. Z relacji jednej z kobiet podróżujących pociągiem relacji Kraków Główny - Gdynia Główna wynika, że pociąg niespodziewanie zatrzymał się w szczerym polu, a w wagonach zaczął roznosić się zapach spalenizny

Spojrzeliśmy na siebie wraz z moim współpasażerem z niepewnością, która szybko zmieniła się w niepokój, kiedy usłyszeliśmy od pani konduktor prośbę, aby nie opierać się o drzwi do wagonów, a tym bardziej ich nie otwierać. Po dopytaniu, co się dzieje, powiedziała, że zerwaliśmy sieć trakcyjną i 'nawet nie wiem, czy nie jesteśmy pod prądem'. Wtedy zestresowaliśmy się nie na żarty

- relacjonowała w serwisie Onet Podróże. Później pasażerowie musieli uzbroić się w cierpliwość i czekać na interwencję służb. 

Ewakuacja pasażerów z pociągu PKP Intercity. W ruch poszła drabina i specjalna rampa 

Jak informowały media, na miejsce zdarzenia przybyło kilka zastępów straży pożarnej oraz funkcjonariusze policji, a w akcji ewakuacyjnej pomagali również konduktorzy. Pasażerowie zostali przesadzeni do zastępczego pociągu Doker, który pojawił się na miejscu około półtorej godziny po nastąpieniu awarii

Byłam pod wrażeniem tego, jak sprawnie idzie opuszczanie pociągu, wszyscy pasażerowie wydawali się bardzo zdyscyplinowani, sumiennie wykonując polecenia strażaków

- wyznała pasażerka. Zastępcza maszyna podjechała na drugi tor, który wciąż był przejezdny i dzięki temu ruch kolejowy nie został wstrzymany. Aby umożliwić pasażerom przejście do pociągu zastępczego, konieczne było rozstawienie drabiny. Natomiast osoby, które miały problem z poruszaniem się, mogły skorzystać ze specjalnej rampy znajdującej się w innym wagonie

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.

Więcej o: