Jeszcze kilka tygodni temu trwała ogromna dyskusja na temat tego, czy bryczki nadal powinny kursować do Morskiego Oka. Po kolejnym filmie, na którym widać przemęczonego konia, wielu Polaków stanęło w obronie tych zwierząt i zażądało zmian. Wprowadzono wówczas testowego busa, który wydawał się zdawać egzamin, jednak teraz wygląda na to, że nie zostanie wprowadzony na stałe. Bryczki wciąż cieszą się ogromnym zainteresowaniem, a w mediach społecznościowych opublikowano właśnie zaskakujące nagranie, na którym widać długie kolejki do wozów.
Planując swoją wycieczkę w góry, warto wziąć pod uwagę duże kolejki w niektórych miejscach. Piękna pogoda i trwające jeszcze wakacje zachęcają Polaków do weekendowych wypadów za miasto, dlatego na trasach może zrobić się gęsto. O ile tłoki w najpopularniejszych miejscach, takich jak Kasprowy Wierch czy Krupówki, nikogo już nie dziwią, to zaskoczyć może spory tłum ludzi czekający na bryczki. Mogłoby się wydawać, że po niedawno publikowanych filmach, na których widać złe traktowanie koni, Polacy zrezygnują z przejazdów. Nic jednak podobnego. Profil @tatry_official udostępnił na Instagramie nagranie, na którym uchwycono długą kolejkę ludzi czekających na dorożki. Internauci byli zdumieni.
Pomijając już kwestie etyczne, naprawdę nie rozumiem, co trzeba mieć w głowie, żeby stać w tak długiej kolejce, zamiast zrezygnować z dorożki i po prostu się przejść. Aż dziwne, że ludziom nie szkoda urlopu na takie 'rozrywki;. Nie wiem, czy podziwiać ich wytrwałość, czy raczej żałować takiego poziomu lenistwa...
Po co jadą w góry skoro nie chcą chodzić
Co za dramat!! Pomijając kwestie moralności, mają siłę stać w kolejce, ale nie mają siły wejść na górę?
- czytamy w komentarzach.
Po opublikowaniu filmu głos w tej sprawie zabrał Zbigniew Kowalski z Tatrzańskiego Parku Narodowego. Mężczyzna nadzoruje przewóz konny na tym szlaku, więc wyjaśnił "Gazecie Krakowskiej", dlaczego tyle osób chce jechać dorożkami.
Po tym jak zmienił się regulamin przewozów na tym szlaku i konie po wyjechaniu na Włosienicę muszą odczekać godzinę zanim zaczną jechać w dół, przewoźnicy zaczęli kończyć kursy do góry wcześniej. Ostatnie wozy jadą do góry o 18.30-19. Tymczasem wiele osób czeka na wozy na Włosienicy w późniejszych godzinach
- tłumaczył pracownik TPN. Dodał, że wkrótce odbędą się ponowne testy pojazdów elektrycznych, które miały zastąpić bryczki. Tym razem busy będą jeździć najprawdopodobniej w listopadzie i grudniu, żeby sprawdzić, jak radzą sobie w trudniejszych warunkach.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.