23-letni Felix Pigeon urodził się w Kanadzie, ale swoją sportową przyszłość związał z Polską. W 2022 roku spakował walizki i przeniósł się do kraju, z którym nie łączyły go żadne rodzinne więzi. Kierował nim jeden cel - igrzyska olimpijskie. Dziś jest bliżej spełnienia swoich marzeń niż kiedykolwiek wcześniej.
W 2022 roku poważnie rozważał zakończenie kariery. Dla 19-letniego wówczas Felixa Pigeona zabrakło miejsca w kanadyjskiej kadrze, a jego przyszłość w short tracku nagle stanęła pod znakiem zapytania. Wsparcie przyszło ze strony rodziców. To oni przekonali go, by nie rezygnował. Nastolatek zaczął szukać nowego miejsca do rozwoju i w ten sposób trafił do Polski - kraju z ambitną, rozwijającą się drużyną oraz zapleczem, które szybko zrobiło na nim duże wrażenie. Początkowo planował zostać tylko na kilka miesięcy, jednak bardzo szybko poczuł, że to przestrzeń, w której może się sportowo odbudować. Treningi, atmosfera i organizacja sprawiły, że zamiast wracać do Kanady, zdecydował się zostać na dłużej.
Nie mam żadnych korzeni, a do Polski przywiódł mnie sport. Wiedziałem, że macie rozwojową drużynę, parę talentów. W tym kraju jest także super klimat i organizacja, co jest ważne dla zawodników. Nie myślałem, że zadomowię się w Polsce, na początku miałem dołączyć na kilka miesięcy do treningów i może potem wrócić do Kanady
- mówił w rozmowie z portalem Sportowe Fakty.
Przełom nastąpił w 2024 roku. Polska sztafeta mieszana z Felixem Pigeonem w składzie sięgnęła po brąz mistrzostw świata w short tracku, a kilka miesięcy później dołożyła srebro mistrzostw Europy. Dziś ta drużyna uchodzi za jedną z naszych największych nadziei na medal igrzysk olimpijskich w Mediolanie.
To wciąż dla mnie kompletnie surrealistyczne, nieprawdopodobne. Pracowałem na to całe swoje życie, mnóstwo poświęciłem. To była też spora ulga, że udało się osiągnąć cel
- mówił Felix Pigeon, wspominając moment, w którym dowiedział się, iż otrzymał olimpijską nominację.
Gdy przenosiłem się do Polski w 2022 roku, nigdy bym nie pomyślał, że pojadę na igrzyska i to w polskich barwach
- dodał.
Kanadyjczyk szybko odnalazł się w polskiej codzienności. Ceni sobie poczucie bezpieczeństwa, sprawnie działający transport publiczny i tempo, w jakim rozwija się kraj. Zaskoczyło go, jak łatwo można przemieszczać się między miastami, a nasza kuchnia bardzo szybko przypadła mu do gustu. Największym wyzwaniem pozostaje jednak język. Choć Felix Pigeon regularnie się uczy i coraz więcej rozumie, wymowa wciąż sprawia mu trudność. Szczególnie zbitki spółgłosek, które - jak sam przyznaje - potrafią na moment "zawiesić mózg".
W Polsce podoba mi się wszystko, od spraw stricte związanych z łyżwiarstwem do atmosfery i życia w tym kraju
- przyznał Pigeon dziennikarzom Sportowych Faktów.
Nie oceniam, jako przyjezdny akceptuję polską rzeczywistość. Polska robi spory progres. Jest bezpiecznie, ma świetny transport publiczny. Czegoś takiego w ogóle nie mamy w Kanadzie, że możesz wsiąść w pociąg i pojechać gdzieś, na przykład z Białegostoku, w którym mieszkam, do Warszawy w dwie godziny. No i lubię polskie jedzenie
- powiedział sportowiec.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.