Latem ekstremalne zjawiska pogodowe często przybierają na sile. Nie powinny nas zatem dziwić częste burze czy ulewy. Jeśli nie mamy pewności, czy powinniśmy się ukryć, zanim dopadną nas pioruny, jest prosty sposób, by to sprawdzić. Wystarczy zwrócić uwagę na istotne znaki.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Każdego roku w Polsce pioruny zabijają od trzech do pięciu osób. Jedne z pierwszych znaków, jakie wskazują synoptycy to to, że powietrze staje się duszne, a na niebie pojawiają się ciemne chmury. Warto zwrócić również uwagę na kształt obłoków. Mają one przypominać kowadło i być strzępiaste. Zdarza się jednak, że burza przychodzi nagle, bez większych zwiastunów - takie przypadki są najbardziej niebezpieczne. Możemy jednak zauważyć takie sygnały jak ten, kiedy po silnym wietrze nagle nastąpiła cisza. Najprawdopodobniej chwilę później pogoda drastycznie się zmieni. Jeśli złe warunki nas dopadną, musimy zachować szczególną ostrożność. W momentach, gdy nasze włosy unoszą się na ciele i czujemy naelektryzowane powietrze mamy zaledwie kilka sekund, by się ukryć. Takie zjawiska występują bowiem na chwilę przed tym, zanim w pobliżu uderzy piorun.
Kiedy jesteśmy na zewnątrz i słyszymy grzmoty, możemy w pewien sposób określić, jak daleko od nas są pioruny. To bardzo przydatne, kiedy nie wiemy, ile czasu mamy, by się schować. Pomaga to także ustalić, czy burza się oddala, czy zbliża do nas. Sposób polega na porównaniu, jaka przerwa jest między błyskawicą a grzmotem. Im dłuższa - tym centrum wyładowań jest dalej. Możemy zatem przyjąć, że jeśli grzmot nastąpi po sekundzie od pioruna – burza jest w odległości około 340 metrów od nas, czyli niesłychanie blisko. Kiedy są to dwie sekundy - odległość się podwaja i pioruny uderzają 680 metrów dalej. Jeśli odstępy są naprawdę długie, na przykład 10 sekund, burza najprawdopodobniej jest prawie 3 i pół kilometra od nas. Pamiętajmy jednak, że nawet i przy tak sporych przerwach, powinniśmy wciąż być czujni. Jeżeli w czasie wyładować jesteśmy poza domem, musimy unikać przebywania pod drzewami i na otwartej przestrzeni. Najlepiej będzie, jeśli kucniemy w obniżeniu tereny ze złączonymi i podciągniętymi pod brodę nogami. Jeśli z kolei podróżujemy autem - zamknijmy wszystkie okna i wyłączmy silnik. To najbezpieczniejszy sposób na przeczekanie załamania pogody.