Wystarczyło kilka słów Jana Pawła II o kremówkach, aby to ciasto stało się wręcz symbolem Wadowic. "A tam była cukiernia. Po maturze chodziliśmy na kremówki" tak mówił w 1999 roku były papież podczas wizyty w tym mieście. To właśnie po tej wypowiedzi ciasto otrzymało miano "papieskiego" i do dziś traktowane jest w wyjątkowy sposób. Są takie dni, w których jego sprzedaż rośnie, a wraz z tym także i ceny.
Więcej podobnych artykułów przeczytasz na stronie głównej Gazeta.pl
Wadowicka kremówka to klasyczne ciasto francuskie przełożone masą budyniową o smaku waniliowym i posypane cukrem pudrem. Proste, a jakie smaczne. Choć znane i lubiane jest w całej Polsce, to największą popularnością cieszy się właśnie w rodzimym mieście Jana Pawła II. Tam ten przysmak można znaleźć w niemalże każdej cukierni czy kawiarni, a chętnych na zjedzenie ulubionego deseru Ojca Świętego nie brakuje. Nawet teraz, gdy ceny potrafią być naprawdę zaskakujące, wielu ludzi nie jest w stanie odmówić sobie tej przyjemności. To widać zwłaszcza w takie dni, jak 15 października czy 2 kwietnia (data śmierci byłego papieża). Temat cen kremówek papieskich wraca jak bumerang, a sprawie znów przyjrzeli się dziennikarze Faktu. Spore różnice widać nawet na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy.
W kwietniu tego roku Fakt informował o tym, że najniższa cena za kremówkę w Wadowicach sięga 5,50 złotych, natomiast w kawiarni "Galicjanka" należy zapłacić za nią już 6,50 złotych. Na tamten moment najdrożej było w popularnej "Cukierni Wadowice", gdzie kawałek ciasta kosztował 7,50 złotych. Choć minęło zaledwie około sześciu miesięcy, to ceny zdążyły się zmienić - teraz zaczynają się od 7 złotych. We wspomnianej kawiarni "Galicjanka", chcąc zamówić takowy deser, musimy wziąć ze sobą 50 groszy więcej. Co więcej, obowiązuje tam promocja przy zakupie pięciu kremówek i w tym przypadku także widać różnicę. Za takie zamówienie w kwietniu należało zapłacić 26 złotych, a w październiku już 28 złotych. Niestety, kwoty nie zatrzymują się teraz na 7, lecz 9 złotych. Właśnie tyle kosztuje ulubiony przysmak papieża w restauracji "Cud malina". W cukierni "Samanta" jest on tańszy o zaledwie złotówkę. Wygląda na to, że ceny przybierają na sile tak samo, jak sama popularność ciasta. Aż strach się bać, co będzie za chwilę. Drożeją nie tylko kremówki papieskie, ogromne podwyżki i gwałtowne skoki cen widać także w przypadku innych produktów spożywczych, o czym pisaliśmy w poprzednim artykule.