Na polskich plażach pojawiły się torosy. Hel wygląda teraz jak sceneria "Krainy lodu" [ZDJĘCIA]

Na półwyspie Helskim możemy obecnie obserwować niesamowite zjawisko. Brzeg Bałtyku pokrył się zamarzniętą wodą tworząc kilkunastometrowe zwały kry. Zjawisko to nazywane jest lodowym tsunami bądź torosami. Te widoki przyciągają całą masę obserwatorów, którzy chcą je uwiecznić.

Media społecznościowe zostały zalane zdjęciami niesamowitego zjawiska, które ostatnio było obserwowane na brzegach Bałtyku. Lodowe tsunami zawitało na Półwysep Helski. Kra zaczęła wchodzić na ląd i formować kilkunastometrowe zwały. Internauci nie mogą uwierzyć, że to, co widzą, ma miejsce w Polsce.

Zobacz wideo Dlaczego śnieg jest biały, a lód jest przeźroczysty i dlaczego lekarstwa są niedobre?

Lodowe tsunami przyszło na polski brzeg. Na Helu można obserwować niesamowite zjawisko

Specjaliści z Pomorskiego Alarmu Pogodowego byli jednymi z pierwszych, którzy poinformowali o pojawieniu się lodowego tsunami. Na ich facebookowym profilu znalazły się zdjęcia i nagrania gór stworzonych z zamarzniętej wody. Uformowały się one na brzegu Półwyspu Helskiego od strony Zatoki Puckiej. Teraz na plażach zauważyć można mnóstwo obserwatorów z telefonami i aparatami, którzy chcą uwiecznić wyjątkowe widoki. Jak napisali meteorolodzy z Pomorskiego Alarmu Pogodowego:

 Na Półwyspie Helskim można dostrzec dziś tzw. torosy, czyli spiętrzoną krę, która jest wpychana na ląd przez wody zatoki. Zjawisko występuje w czasie odwilży, gdy lód zaczyna pękać, a ponadto pojawia się silny wiatr, który powoduje transportowanie piętrzącej się kry w kierunku brzegu

Ciekawostką jest, że na Półwyspie Helskim wcale nietrudno zimą o lodowe tsunami. Zawsze jednak to zjawisko budzi ogromne zainteresowanie. Wiele osób chce bowiem zobaczyć z bliska torosy i zrobić im pamiątkowe zdjęcie. 

Torosy - Hel i nie tylko. Co wiemy o tym niesamowitym zjawisku?

Torosy są zjawiskiem atmosferycznym na wodzie, polegające na nagromadzeniu i spiętrzeniu kry. Mogą osiągać grubość nawet do kilkunastu metrów. Zazwyczaj przyjmują postać nieregularnych zwałów zamarzniętej wody. Powstają dzięki ściskaniu i pękaniu pokrywy lodowej pod wpływem wiatru lub prądów morskich. Krawędzie kry nasuwają się jedne na drugie, tym samym tworząc zjawisko, które obecnie możemy obserwować na Półwyspie Helskim. Przeciętna wielkość torosu wynosi zwykle 5-6 metrów. Torosy można obserwować po mroźnych zimach, kiedy dochodzi do szybkiego wzrostu temperatur. Przypominamy, że jeszcze kilka dni temu 80 tysięcy kilometrów Morza Bałtyckiego było skute lodem - to 1/4 całego akwenu. W innych zakątkach świata zjawisko zauważane jest na jeziorze Bajkał, a także na wschodnim wybrzeżu Kanady oraz USA, gdzie lodowe tsunami potrafiło sięgać daleko w głąb lądu.

Więcej o:
Copyright © Gazeta.pl sp. z o.o.