Kilka dni temu informowaliśmy o tym, że w Polsce zaczęły rosnąć rzadko spotykane grzyby, jakimi są gąski sosnowe - Tricholoma matsutake. Ten gatunek występuje w Europie, Azji, Ameryce Północnej i na Hawajach, a w Polsce po raz pierwszy napotkano go w 1921 roku. Teraz o niezwykłym szczęściu może mówić także mieszkaniec Zubrzycy Górnej pod Babią Górą. W tym przypadku musi wystarczyć mu jedynie chwała, ponieważ sprzedaż gąski sosnowej w naszym kraju jest nielegalna.
Ten niezwykły grzyb budzi duże zainteresowanie, ponieważ cena za kilogram na rynku japońskim wynosi około 2 tys. euro, czyli ponad 8,5 tys. złotych. Okaz bardzo ciężko znaleźć, ponieważ rośnie tylko w odpowiednich warunkach i współżyje jedynie z sosnami. W związku z tym, że w ostatnim czasie mamy do czynienia z ociepleniem klimatu, temat obecności gąsek sosnowych w naszym kraju znów powrócił. Dowodem na to, że nie są to jedynie pogłoski, stały się ostatnie zbiory pana Władysława Sowińskiego - wielkiego pasjonata grzybów.
U nas na te grzyby mówiło się "copy". Dopiero z pojawieniem się internetu dowiedziałem się, że to właśnie gąska sosnowa
- wyjaśnił w rozmowie z serwisem Podhale24. Grzybiarz twierdzi, że zdarzało mu się widywać gąski sosnowe w latach 70. czy 80, a teraz znów udało mu się je zebrać. Część z nich zamroził, ponieważ planuje skonsultować się z sanepidem, by potwierdzić ich autentyczność. Natomiast pozostałe okazy chce wykorzystać w kuchni, gdyż te grzyby są wyjątkowo smaczne. Słyną nie tylko z wysokich cen, ale także niepowtarzalnego cynamonowego aromatu oraz lekko słodkiego posmaku. Są zatem idealnym dodatkiem do zup oraz sosów.
Jeśli teoria pana Władysława się potwierdzi i okaże się, że w jego koszyku rzeczywiście znalazły się gąski sosnowe, będzie mógł pochwalić się prawdziwym skarbem. Niestety jest tutaj pewne "ale". Choć grzyby doceniane są na niemalże całym świecie, a w niektórych miejscach uchodzą za drogocenny rarytas, w Polsce ich sprzedaż jest zabroniona. Gąski sosnowe można w naszym kraju zbierać bez żadnych ograniczeń, jednak nie należy nimi handlować. Wszystko dlatego, że tego okazu nie ma na liście grzybów dopuszczonych do obrotu handlowego. Oznacza to, że nadaje się wyłącznie do własnej konsumpcji. Ważna jest jednak ostrożność, ponieważ można pomylić go z trującym muchomorem Smitha.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.