Obsługa alkomatu nie jest trudna, ale to proste badanie może mieć ogromny wpływ na bezpieczeństwo nasze i innych. Z tego względu urządzenia tego typu są dostępne na wielu komisariatach w polskich miastach i może z nich bezpłatnie skorzystać każdy. Należy jednak pamiętać, że uzyskany wynik nie powinien służyć wyłącznie zaspokojeniu naszej ciekawości, zwłaszcza jeśli wskazuje na przekroczenie dozwolonego stężenia alkoholu we krwi. Zapomniał o tym jeden z mieszkańców Gostynia w województwie wielkopolskim.
Jak donosi Komenda Powiatowej Policji w Gostyniu, do niecodziennej sytuacji doszło we wtorek 12 listopada 2024 roku. Około godziny 6:30 na policję zgłosił się 52-latek chcący sprawdzić swoją trzeźwość. Choć w niektórych miejscach badanie alkomatem możemy wykonać samodzielnie, to w Gostyniu przeprowadza je dyżurny komendy. Okazało się, że mężczyzna miał 0,86 promila alkoholu w organizmie. Mimo to po wyjściu z komendy wsiadł do swojego Nissana... i odjechał. Widząc to, dyżurny natychmiast powiadomił patrol Wydziału Ruchu Drogowego. Nietrzeźwy kierowca został zatrzymany tuż przy komisariacie. Jakie spotkały go konsekwencje?
52-latek od razu stracił prawo jazdy. Ponadto grozi mu do trzech lat pozbawienia wolności oraz zakaz kierowania pojazdami.
Piłeś – nie jedź! Nieważne, czy wybierasz się w długą trasę, do pobliskiego sklepu czy jak w tym przypadku chcesz sprawdzić swoją trzeźwość
- apeluje gostyńska policja. Co ciekawe, nie jest to wcale odosobniony przypadek. Do podobnej sytuacji doszło pod koniec lipca tego roku w Radomiu. Na tamtejszy komisariat zgłosił się 18-letni kierowca, który chciał sprawdzić swój stan trzeźwości. Młody mężczyzna miał 0,7 promila. Na jego nieszczęście policjanci odkryli na nagraniach monitoringu, że na komendę przyjechał samochodem. W rezultacie stracił prawo jazdy. Przypominamy, że konsekwencje prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu zależą od jego stężenia we krwi. Jeśli wynosi ono:
Pamiętajmy też, że w obu przypadkach nasza czujność i czas reakcji są ograniczone, przez co stanowimy zagrożenie dla nas samych, naszych pasażerów oraz innych uczestników ruchu drogowego.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.