Sytuacja dotyczy gminy Gardeja, a likwidacja czterech z sześciu szkół jest planem wybranej w tym roku wójt Karoliny Nowak. Na ten moment w lokalnych szkołach uczy się łącznie około 600 uczniów. W związku z tym, że nie wszystkie placówki są tak samo obłożone, te z mniejszą frekwencją mają wkrótce zniknąć z oświatowej mapy Polski. Na czarnej liście są szkoły w Trumiejach, Otłowcu, Cyganach oraz wsi Czarne Dolne.
Mieszkańcy o planach pani wójt dowiedzieli się pod koniec października tego roku. Informacja o likwidacji została potwierdzona na jednej z sesji rady gminy. Wtedy jednak pomysł był już w trakcie realizacji, ponieważ władze gminy rozpoczęły poszukiwania chętnych na przejęcie budynków służących do tej pory za placówki oświatowe. W związku z zaistniałą sytuacją, która jest wyjątkowo trudna dla lokalnych mieszkańców, dziennikarze Radia Zet postanowili spotkać się z rodzicami pod placówką we wsi Czarne Dolne. Jest to miejsce, które nazywają "sercem wsi", ponieważ to właśnie ta szkoła odgrywa największą rolę w ich codziennym życiu. Jest czynna nie tylko podczas zajęć dla uczniów. Można do niej zajrzeć przez siedem dni w tygodniu.
(...) organizuje spotkania z autorami książek dla dzieci, korzystają z niej seniorzy. Mamy też eleganckie wyposażenie, nowoczesny sprzęt informatyczny, wyremontowane łazienki
- wyjaśniają protestujący rodzice. Mieszkańcy zapewniają, że nie dopuszczą do tego, aby ich ukochana szkoła trafiła w ręce prywatnej osoby, która pozbawi ich dzieci "wspólnego dobra i spokojnego domu".
My do tego nie dopuścimy i będziemy walczyć wszelkimi siłami
- zapowiada jedna z mam.
Zdaniem gminy likwidacja może przynieść duże korzyści dla uczniów, ponieważ w małych szkołach wyniki egzaminów są gorsze niż te, które osiągają dzieci uczęszczające do największej placówki w regionie. Rodzice jednak "nie kupują" takiego tłumaczenia. Dla nich najważniejszy jest spokojny rozwój ich pociech, które w obecnej szkole są "szczęśliwe, zaopiekowane i nie potrzebują, jak to ujęła pani wicewójt, 'nowych kibelków'". Ewelina Nadolna, odpowiedzialna za protest rodziców, dodaje, że władze gminy manipulują faktami, zarówno tymi dotyczącymi wyników osiąganych przez uczniów, jak i liczby dzieci w klasach. Frekwencja w Czarnem Dolnem w rzeczywistości ma być wyższa niż w podawanych przez gminę statystykach. Mieszkańcy czują się oszukani przez Karolinę Nowak, która w swoim programie wyborczym nawet nie wspomniała o likwidacji czterech placówek.
Mamy sześć szkół, nieco ponad 600 dzieci, około 140 nauczycieli, klasy są nieliczne, cztery, dziewięć czy dwanaście osób. Gminy nie stać jest na dofinansowanie sześciu placówek. Z naszych wyliczeń wynika, że ich utrzymanie pochłania blisko połowę rocznego budżetu Gardei
- tłumaczy wójt gminy. Zapewnia również, że obejmując urząd, nie znała szczegółów dotyczących edukacji w tym regionie, natomiast wciąż ma zamiar dążyć do "wyrównywania szans edukacyjnych dla dzieci". Ponadto w dwóch dostępnych szkołach oferta edukacyjna dostępna dla uczniów ma być znacznie bogatsza.
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.