Jeśli kiedykolwiek oglądaliście nowe opony, z pewnością zwróciliście uwagę na cienkie gumowe "włoski" wystające z bieżnika. Dla wielu kierowców to zagadka: jedni biorą je za czujniki zużycia, inni za element poprawiający przyczepność lub odprowadzający wodę. W rzeczywistości jednak sporo mówią o samym procesie produkcji ogumienia.
Cienkie wypustki widoczne na nowych oponach są efektem wulkanizacji, czyli etapu, podczas którego opona uzyskuje swój ostateczny kształt. Surowa mieszanka gumy trafia do metalowej formy i jest poddawana bardzo wysokiemu ciśnieniu oraz temperaturze. W ścianach formy znajdują się mikroskopijne otwory odpowietrzające. Ich zadaniem jest odprowadzenie powietrza i nadmiaru gumy, tak aby bieżnik został idealnie odwzorowany.
To właśnie przez te kanaliki niewielka ilość materiału wydostaje się na zewnątrz i zastyga razem z oponą, tworząc charakterystyczne "włoski". Nie jest to zabieg estetyczny ani funkcjonalny, lecz nieunikniony skutek precyzyjnej technologii. Podobne nadlewki można znaleźć również na innych elementach wytwarzanych w formach - np. z plastiku czy gumy - choć zazwyczaj są one później usuwane lub ścierają się same w trakcie użytkowania.
Wokół gumowych wypustek narosło wiele nieporozumień. Nie poprawiają one przyczepności, nie pomagają w odprowadzaniu wody i nie są wskaźnikiem zużycia opony. Ich obecność nie ma żadnego wpływu na prowadzenie auta, poziom hałasu ani bezpieczeństwo jazdy.
Jedyne, co faktycznie przekazują, to informacja, że opona jest nowa i nie była wcześniej używana. W zakładach produkcyjnych wypustki bywają nawet pomocne przy kontroli jakości - świadczą o tym, że forma była prawidłowo odpowietrzona. Stan techniczny opony ocenia się zupełnie inaczej: poprzez głębokość bieżnika, specjalne wskaźniki zużycia w rowkach lub - w niektórych modelach - dodatkowe oznaczenia producenta. Włoski nie pełnią w tym żadnej roli.
Zobacz też: Lider oglądalności w Polsce jest jeden. TV Republika nie dała rady. Nadal musi gonić
Gumowe włoski z bieżnika znikają bardzo szybko - zwykle po kilkunastu lub kilkudziesięciu kilometrach jazdy. Tempo ich ścierania zależy od nawierzchni, stylu jazdy i prawidłowego ciśnienia w oponach. Chropowaty asfalt sprawia, że wypustki znikają niemal natychmiast, natomiast na bokach opony mogą pozostać widoczne znacznie dłużej, ponieważ nie stykają się bezpośrednio z jezdnią.
Nie trzeba ich usuwać. Można je zostawić, a jeśli komuś przeszkadzają wizualnie, delikatnie oderwać palcami. Używanie noża czy innych ostrych narzędzi nie jest zalecane, ponieważ może uszkodzić strukturę gumy. Z praktycznego punktu widzenia obecność lub brak włosków nie ma żadnego znaczenia użytkowego.
Źródła: moto.pl, mortonsonthemove.com
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google.